PiS chce rewolty starej Unii przeciw Brukseli
Wczorajsza wizyta Fransa Timmermansa była wstępem do dyplomatycznej blame game, czyli przerzucania się odpowiedzialnością za fiasko rozmów. Teraz główną rolę w sporze o praworządność będą grały rządy UE, a nie Komisja
Dość precyzyjnie oczekiwania władz w Warszawie w sporze z Brukselą opisała wicepremier Beata Szydło. Jeszcze przed przyjazdem Fransa Timmermansa w Polskim Radiu 24 mówiła o „niepowtarzalnej sytuacji, by zmienić pole gry w UE”. – Po zmianach, jakie nastąpiły we Włoszech (…), jest szansa zmiany zasad i polityki na szczytach brukselskich – mówiła premier. – Jeśli mamy stanowczego premiera Włoch, jeśli jest Orbán, jest Polska, jest Sebastian Kurz (kanclerz Austrii – red.), który być może jednak inaczej będzie postępował, bo Austriacy bardziej orientują się na Niemców (…) jest szansa na przełamanie bardzo silnego układu mocnych państw, jak Niemcy i Francja – dodawała.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.