Tama migracyjna hamuje napływ specjalistów
Duzi inwestorzy z takich krajów, jak USA czy Korea Południowa, mają problem z legalizowaniem pobytu w Polsce swoich pracowników – w tym ekspertów i kadry zarządzającej
Urzędy wojewódzkie są zapchane wnioskami o zgodę na pobyt czasowy, która umożliwia cudzoziemcom spoza UE podjęcie pracy w Polsce. To skutekt m.in. lawinowego wzrostu liczby wniosków. Jeszcze w 2019 r. polskie urzędy miały ich do rozpatrzenia niecałe 230 tys., a w zeszłym roku – już 550 tys. W tym czasie liczba aplikujących z Gruzji czy Białorusi wzrosła kilkunastokrotnie, z Ukrainy się potroiła. Więcej wniosków – czterokrotnie – pojawiło się od pracowników z Korei Południowej. Za wzmożonym popytem nie nadążają przepisy oraz liczba urzędników. Do spowolnienia przyczyniła się też afera wizowa, która według komentatorów – postawiła tamę w polityce migracyjnej.
– Problemem jest brak rozwiązań systemowych, poprzedni rząd w tym kontekście nie zaproponował nic – mówi DGP Jacek Tomczak, wiceminister rozwoju i technologii. Przyznaje, że do resortu problemy związane z terminami uzyskania zezwoleń na pobyt czasowy zgłaszają m.in. inwestorzy zagraniczni z USA, Japonii czy Korei Południowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.