Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Ona tego nie chwyta

17 maja 2024
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Z osobami popularnymi, najlepiej z dobrze ocenianym dorobkiem społecznikowskim, ale nienależącymi do żadnej partii, liderzy partyjni flirtują bardzo chętnie. Do czasu. Na koniec rzeczywistość mówi „sprawdzam” i nie da się dłużej udawać, że DNA partii politycznej to dawanie możliwości działania tym, którzy oliwią jej tryby. Więc trzeba wybrać: stanąć w jednym szeregu albo zostać wyautowanym.

W naszym systemie partyjnym, w którym wszystkie nitki dzierżą wodzowie, sama przynależność do partii nie jest glejtem ochronnym, partia nie uratuje… Ale często pozwala się przechować u kumpli świadomych, że fortuna kołem się toczy. Kiedy jesteś ważną osobą, najlepiej pozyskaną osobiście przez lidera, wśród miłych słów o niezależności i partnerstwie, osobą patrzącą z wyższością na partyjnych wyrobników i polityczną biurokrację, wystarcza jeden wodzowski ruch małego palca, by zniknąć ze sceny. Puf.

Nie demonizuję partii. Są solą demokracji. Najchętniej zapisałbym się do kilku naraz, ale staromodnie myślę, że dziennikarzom i księżom ten zaszczyt nie przysługuje. Nie anielę osób spoza polityki, które się w politykę włączyły, ale „na swoich prawach”. Żadne „na swoich prawach” nie istnieje – polityka w kraju demokratycznym jest robiona przez partie, a nie przez społeczników pragnących zachować cnotę. Chcesz być lekarzem? To idź na medycynę (i ją ukończ). Chcesz zostać szachistą? To graj w licencjonowanych zawodach. Janina Ochojska, eurodeputowana KO – ale, rzecz jasna, bezpartyjna, mogąca w wielu sprawach być punktem odniesienia dla Polaków – akurat tej prostej reguły nie chwyta.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.