Na Glapińskiego może wystarczyć komisja
W przyszłym miesiącu rządząca większość chce wszcząć procedurę wezwania szefa NBP przed Trybunał Stanu. Ale w praktyce może się skończyć na sejmowej komisji odpowiedzialności konstytucyjnej – ustalił DGP
Wniosek w sprawie postawienia przed TS musi trafić do Sejmu i być złożony przez prezydenta lub co najmniej 115 posłów. – Jeszcze nie zbieramy tych podpisów, kończymy pisanie wniosku. Myślę, że będziemy ze wszystkim gotowi w drugiej połowie marca – mówi polityk Koalicji Obywatelskiej.
W kolejnym kroku wniosek rozpoznaje sejmowa komisja odpowiedzialności konstytucyjnej. I, jak słyszymy, to na jej etapie cała procedura rozliczenia Adama Glapińskiego właściwie mogłaby się zakończyć. – Efekt medialny będzie podobny jak przy doprowadzeniu tego do etapu Trybunału Stanu. Taka komisja, mająca uprawnienia prokuratorskie, mogłaby wezwać Glapińskiego i go tam przeczołgać. De facto konkurowałaby z trzema komisjami śledczymi – opowiada rozmówca z KO. Komisja mogłaby przesłuchać także innych świadków, a jeśli zarzuty okazałyby się mocne, wówczas mogłaby zarekomendować Sejmowi postawienie Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Tyle że do tego ostatniego kroku mogłoby w ogóle nie dojść.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.