Jak przekonać wyborców by ruszyli do urn
PiS zakłada, że wyższa frekwencja mu sprzyja, stąd walka o mobilizację sympatyków. Dla opozycji kluczowe jest to, jak postąpią niezdecydowani
Wyniki wewnętrznych badań PiS pokazują, dlaczego partia rządząca na ostatniej prostej kampanii walczy o jak najwyższą frekwencję. Powód jest prosty – z symulacji wynika, że im wyższa liczba głosujących, tym więcej mandatów dla partii rządzącej. To dlatego prezes Jarosław Kaczyński mówi, że ważny jest każdy głos, a aktor Janusz Rewiński przypomina w spocie, że „wyborów nie wygrywa się, leżąc na kanapie”. – Boimy się, czy części naszych wyborców nie uśpi wysokie prowadzenie. To nasz największy problem – przyznaje nasz rozmówca z kancelarii premiera.
W tym „budzeniu” pomóc ma przypominanie o tzw. hat tricku Kaczyńskiego, skierowanym do trzech grup społecznych – ich zmobilizowanie ma dać PiS zwycięstwo. Gorzej zarabiającym pracownikom obiecano podwyższenie pensji minimalnej do 4 tys. zł na przełomie lat 2023 i 2024, rolnikom – podwyższenie dopłat na hektar ziemi do europejskiej średniej, a emerytom – podwyżkę najniższego świadczenia do 1,2 tys. zł oraz 13. i 14. emeryturę. Do tego dochodzi jednoczesne sugerowanie, że opozycja może zlikwidować sztandarowe pomysły PiS, takie jak 500 plus czy obniżka wieku emerytalnego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.