O wyższości wiejskiego sprytu nad nadętą pozą odpornych na wiedzę
P rzegrana Koalicji Obywatelskiej, mimo że nie powinna była być dla nikogo zaskoczeniem, okazała się szokiem dla liberalnych elit. Ów szok spowodował, że o ile przez pierwsze dwie, trzy doby w środowiskach antypisowskich panowała refleksja na temat przyczyn porażki, to już bliżej końca zeszłego tygodnia powróciła tradycyjna narracja o plebsie, który dał się – ponownie – kupić za 500+.
Świat śmieciówek, młodych kobiet, które w chwili zajścia w ciążę tracą natychmiast pracę, życia za kwotę pozwalającą w Warszawie zjeść kilka lepszych kolacji, wymierającej prowincji, wsi, w których zostali już tylko ludzie starzy, i miasteczek, w których tablice ogłoszeniowe pod kościołami oklejone są głównie ogłoszeniami „przewozy osobowe – Niemcy, Belgia, Wielka Brytania”, był nie wiedzieć czemu tak odległy, że samo jego istnienie jest zaskoczeniem dla wielkomiejskich elit.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.