4 czerwca – wielkie święto opozycji
Rząd zignorował gdańskie obchody rocznicy wyborów 1989 r. Do stolicy Trójmiasta przyjechali m.in. samorządowcy i Donald Tusk
fot. Adam Warzawa/PAP
Gdyby ci ludzie w 1989 r. byli przygnębieni, to gdzie bylibyśmy teraz? Smutasy nigdy niczego nie wygrają – mówił Donald Tusk
Wczoraj Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku pękało w szwach. Na korytarzach – oprócz tłumu zwykłych mieszkańców czy turystów z Polski i zagranicy – można było spotkać głównie polityków opozycji. Pojawili się także m.in. byli prezesi TK Andrzej Rzepliński i Jerzy Stępień czy prof. Leszek Balcerowicz. Do Gdańska zjechało także wielu samorządowców oraz celebrytów i artystów kojarzonych raczej ze sceptycznym podejściem do obecnej władzy.
Pierwszym ważnym wydarzeniem wtorku były wystąpienia byłych prezydentów RP. Lech Wałęsa zdecydował się na raczej pojednawczy ton. Wskazał na konieczność podejmowania „błyskawicznych decyzji” u początku transformacji, a także przeprosił za to, że być może nie wszystkie z nich zostały dostatecznie skonsultowane. Nie zabrakło jednak szpilek wbitych w obóz PiS. – Niech będący dziś u władzy ludzie pamiętają, że nie byłoby ich, gdyby nie tamto zwycięstwo – stwierdził były prezydent.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.