PiS chce pokazać, że istnieje rocznica, ale wśród innych nie jest wcale najważniejsza
Rafał Chwedoruk: Mamy coś na kształt bezkrwawej wojny w obozie politycznym, który podzielił się według osi, których nawet się nie spodziewano w latach 90.
fot. Darek Golik
prof. Rafał Chwedoruk, politolog, Uniwersytet Warszawski
Jak ocenia pan przebieg obchodów 30. rocznicy wyborów czerwcowych w Gdańsku?
Powiedziałbym, że wyszła trochę taka szkoła banału. Mamy do czynienia z obchodami, w których każdą minutę właściwie dało się z góry przewidzieć. Od kilkunastu lat ta strona polskiego sporu politycznego stopniowo zmierza do wypracowania pewnego merytorycznego standardu w tej materii. Z kolei rozwojowi Prawa i Sprawiedliwości jako partii od początku towarzyszyło świadome prowadzenie polityki historycznej. PiS organizuje debaty, konferencje. Nie bez znaczenia jest wynik niedawnych wyborów. Wyborcy, ci postrzegani jako centrowi, zdolni do zmiany preferencji, głosowali na PiS. Opozycji nikogo nowego nie udało się pozyskać. Trudno sobie teraz wyobrazić, by Donald Tusk był politykiem, który jest zdolny do koncyliacji, ponieważ siłą rzeczy kojarzy się z trwającym kilkanaście ostatnich lat sporem politycznym. A polityka historyczna niekoniecznie ułatwia jakiekolwiek pojednanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.