Dziennik Gazeta Prawana logo

Upadek mitu WSI, czyli bardziej o nielocie niż cabinet noir

6 maja 2019

W ojskowe Służby Informacyjne w III RP są synonimem spisku i zła. Jako instytucja miały wyrwać się spod kontroli państwa. Do tego były siedliskiem funkcjonariuszy z rodowodem w PRL. Mówiono o nich jako organizacji – spadochronie dla funkcjonariuszy dawnych: Wojskowej Służby Wewnętrznej (kontrwywiad) i II Zarządu Sztabu Generalnego (wywiad wojskowy). I faktycznie, zdecydowana większość ludzi przyjętych do WSI w momencie powstania w 199 1 r . miała za sobą karierę w komunistycznych służbach przed upadkiem komunizmu. Dla jej opisu funkcjonowało także określenie „długie ramię Moskwy”, które było tytułem książki historyka Sławomira Cenckiewicza. Publikacja dotyczyła wywiadu wojskowego w latach 1943–1991. Dziś chyba najbardziej znanym przedstawicielem tej służby jest generał Marek Dukaczewski, który był przez kilka lat, w czasach gdy rządziła koalicja SLD-PSL, jej szefem.

Po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, w 2006 r. większość sejmowa zagłosowała za rozwiązaniem WSI. Decyzję taką poparła również Platforma Obywatelska, choć inne zdanie miał późniejszy prezydent Bronisław Komorowski. WSI była założona w III RP hybrydą, w której ważne role odgrywali funkcjonariusze biorący udział w słynnym paleniu teczek u schyłku PRL, i gdzie rzemiosła uczyli się ludzie, którzy ze służbami PRL nie mieli nic wspólnego.

Pozostało 85% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.