Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Szczegóły niech weryfikują konsumenci, a nie urzędnicy. Żadne regulacje nigdy nie zagwarantują doskonałej jakości i bezpieczeństwa

18 kwietnia 2019

Marek Tatała: Choć protestujący posługują się hasłami dotyczącymi dobra klientów, to chodzi im o pieniądze. Cyfrowe technologie sprawiły, że na rynku pojawiło się dużo więcej kierowców, a zawód ten stał się mniej dochodowy

fot. Materiały prasowe

Marek Tatała wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju

Co uchwalenie nowelizacji ustawy o transporcie drogowym w brzmieniu zaproponowanym przez rząd będzie oznaczało dla pasażerów?

Ustawowe zmiany zapewne nie wyeliminują z rynku najbardziej znanych aplikacji, ale wielu klientów musi liczyć się z wyższymi cenami przejazdów. Dlatego pomimo często powtarzających się w uzasadnieniu do nowelizacji ustawy haseł o zagwarantowaniu jakości i bezpieczeństwa klientom, projekt ten oceniam jako antykonsumencki. Zaskakuje używanie słowa „zagwarantowanie”, tak jakby w dotychczas regulowanym przez państwo sektorze przewozów taksówkami jakość była zawsze świetnie oceniana, nie dochodziło do oszukiwania klientów, wypadków drogowych czy nawet przestępstw. Państwowe regulacje nigdy nie gwarantowały i nie zagwarantują doskonałej jakości i bezpieczeństwa. Aplikacje, które działają już teraz, stanowią przykład prywatnych regulacji – firma określa zasady dotyczące np. standardu samochodu, cen, a konsumenci mogą oceniać kierowców i sprawdzać oceny wystawione przez innych. To też nie jest system idealny, ale z pewnością bardziej elastyczny niż sztywne zapisy ustawowe.

Zgodnie z projektem nowelizacji kierowcy, którzy korzystają dziś z aplikacji takich jak Uber, Bolt i podobnych, będą musieli zdobyć licencje. Konkurencja na rynku przewozów powinna wzrosnąć.

Ze względu na brak obowiązkowego szkolenia i egzaminu uzyskanie licencji rzeczywiście będzie prostsze, ale wciąż będzie wiązać się z nakładem czasu i pieniędzy. W wielu miastach część kierowców to obcokrajowcy, czasami słabo znający język polski, co nie przeszkadza w realizacji przejazdu (tutaj pomagają nowe technologie), ale może być dodatkową barierą w urzędzie.

Przy czym zaskakujące jest wąskie podejście ustawodawcy do rynku usług przewozowych w ocenie skutków regulacji. W ramach analizy podmiotów, na które oddziałuje projekt, pominięto zarówno kierowców, którzy nie są taksówkarzami, jak i konsumentów.

Taksówkarzom bardzo nie podoba się pomysł zastąpienia taksometru aplikacją.

W 2003 r. część taksówkarzy też protestowała – przeciwko wprowadzeniu kas fiskalnych. Dziś domagają się bardziej radykalnych regulacji, w tym obowiązkowych taksometrów z kasami. Choć protestujący posługują się hasłami dotyczącymi dobra klientów, to chodzi im o pieniądze. Cyfrowe technologie sprawiły, że na rynku pojawiło się dużo więcej kierowców, a zawód ten stał się mniej dochodowy. Nowi godzą się jeździć za mniej, a ci, którzy jeździli od dłuższego czasu, nie chcą zaakceptować tego, że rynkowa wycena ich pracy, a co za tym idzie wynagrodzenia, spada.

Taksometr, którego obecnie bronią kierowcy, stanowiłby dodatkową barierę wejścia na rynek – obok pozostawionych w ramach nowelizacji licencji. Choć głoszone są hasła o groźbach „shakowania aplikacji”, to jednak ona lepiej chroni przed oszustwem niż taksometr: cena kursu jest znana z góry, łatwiej weryfikować trasę przejazdu czy składać ewentualne reklamacje.

Nowe technologie, w tym mobilny internet, smartfony i aplikacje, a także bazujące na nich innowacyjne modele biznesowe, doprowadziły do rewolucji na rynku transportowym, która była korzystna dla konsumentów. Jednocześnie, jak każda rewolucyjna zmiana, naruszyło to interesy podmiotów obecnych na rynku wcześniej – takich jak taksówkarze. Stąd protesty i nawoływanie do zmian ustawowych.

Jednocześnie politycy, którzy chcą regulować większość obszarów życia, zawsze będą o kilka kroków za kolejnymi zmianami technologicznymi. Dlatego lepiej zmierzać w kierunku ogólnych zasad, np. dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej czy ruchu drogowego, a wiele szczegółów – także na rynku transportu – niech weryfikują i regulują konsumenci, a nie urzędnicy. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.