Dziennik Gazeta Prawana logo

PiS kłamie albo zapowiada polexit

4 kwietnia 2019

M anipulacji – już na poziomie języka – dokonuje każdy, kto używa określenia ACTA 2. To tani chwyt, mający przywołać na myśl globalną inicjatywę ACTA (ang. Anti-Counterfeiting Trade Agreement), która ostatecznie nie weszła w życie, ale dopiero na skutek masowych protestów na całym świecie. Wycofał się z niej również rząd Donalda Tuska pod naciskiem nie tylko opinii publicznej, ale i organizacji pozarządowych. ACTA miała być umową handlową dotyczącą zwalczania obrotu towarami podrabianymi, lecz otwierała furtki do kontroli internetu, ograniczania wolności słowa czy prawa do prywatności.

Oburzenie było słuszne, protesty skuteczne, więc przy nowej unijnej dyrektywie o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym postanowiono cynicznie sięgnąć po termin ACTA 2. Zabieg propagandowo sprytny, bo budzi stare demony permanentnej inwigilacji związane z ACTA. Jednak właściwie na każdym poziomie nietrafiony. Podobnie jak próba ustawienia konfliktu wokół dyrektywy na linii stare media papierowe kontra nowoczesny świat portali, blogosfery, forów internetowych etc.

Pozostało 86% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.