Oświatowe związki mają dość. W szkołach znów zaczną się protesty
Resort finansów nie ma dodatkowych pieniędzy na podwyżki dla budżetówki. Z kolei ministerstwo edukacji zapewnia, że pracuje nad takimi rozwiązaniami systemowymi dla nauczycieli, które pozwolą im zarobić nawet 11 proc. więcej. Związkowcy chcą, aby w przyszłym roku płace wzrosły w sferze budżetowej o 15 proc. Zapowiadają protesty.
W 2027 r. nauczyciele, a także urzędnicy oraz służby mundurowe będą mogli liczyć na 3-proc. wzrost płac. Pierwotnie pensje miały wzrosnąć tyle samo, ile wynosi prognozowana inflacja, czyli 2,5 proc. Nic nie wskazuje na to, aby rząd się ugiął i przed wysłaniem projektu ustawy budżetowej we wrześniu do Sejmu zwiększył uposażenia ponad proponowany poziom. Z wyliczeń resortu finansów wynika, że sama 3-proc. podwyżka będzie kosztować państwo 7 mld zł, a przy 5 proc. na ten cel trzeba byłoby wydać 12 mld zł. Podwyższenie pensji o 10 proc. oznaczałoby koszty na poziomie 24 mld zł. Z kolei biorąc pod uwagę żądanie związkowców, aby uposażenia w budżetówce w przyszłym roku wzrosły nawet o 15 proc. – budżet państwa musiałby zarezerwować około 36 mld zł. Jeśli do tego dołożylibyśmy rozwiązanie zawarte w obywatelskim projekcie dotyczącym automatycznego wzrostu płac nauczycieli, koszty te mogłyby wynieść kolejne 30 mld zł.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.