Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielka zagadka

Tomasz Przesławski, prezes Izby Dyscyplinarnej SN i Joanna Lemańska, prezes Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN
Tomasz Przesławski, prezes Izby Dyscyplinarnej SN i Joanna Lemańska, prezes Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SNnieznane / fot. Krzysztof Sitkowski/KPRP
3 marca 2019

Niemal zupełnie nieznani w środowisku prawniczym radcowie prawni stanęli na czele dwóch izb Sądu Najwyższego będących symbolem tzw. reformy sądownictwa

Joanna Lemańska oraz Tomasz Przesławski decyzją prezydenta objęli w zeszłym tygodniu stanowiska prezesów Sądu Najwyższego. Pierwsza stanie na czele Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, drugi pokieruje Izbą Dyscyplinarną. Oboje wywodzą się ze środowiska radców prawnych, mają tytuły doktora habilitowanego nauk prawnych. I żadne z nich dotychczas nie było zbyt znane szerszemu środowisku prawniczemu.

– Nie znam tych osób ani z ich działalności naukowej, ani tym bardziej zawodowej – przyznaje np. Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Postacią, o której wiadomo nieco więcej, jest prezes Lemańska. Naukowo związana jest z Uniwersytetem Jagiellońskim, gdzie pracuje jako nauczyciel akademicki w Katedrze Prawa Administracyjnego. Może się pochwalić autorstwem wielu ekspertyz prawnych, które przygotowywała m.in. na zlecenie podmiotów publicznych. Były one wykorzystywane również w toku procedury legislacyjnej. Lemańska ma za sobą także współpracę z Ministerstwem Sprawiedliwości, na rzecz którego w latach 2007–2018 świadczyła obsługę prawną.

Nowa prezes nie unika kontaktu z mediami i chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami na temat roli izby, na której czele decyzją prezydenta stanęła. Jak przypomina, została ona utworzona m.in. w celu rozpatrywania skarg nadzwyczajnych.

– Skargi nadzwyczajne to możliwość reakcji w obliczu ludzkiej krzywdy. To niezwykle ważne i odpowiedzialne zadanie. W moim przekonaniu zastosowanie tego środka nawet w jednostkowych przypadkach wzmocni społeczne poczucie sprawiedliwości. Pomimo że Izba została niedawno utworzona, sprawy w trybie skargi nadzwyczajnej już zaczęły spływać. Zapewniam, że pochylamy się nad nimi z należytą uwagą i troską – zaznacza prezes Lemańska. Jak dodaje, kierowana przez nią izba spełnia także ważne zadanie ustrojowe. Rozpatrywane sprawy dotyczą bowiem m.in. partii politycznych, inicjatyw ustawodawczych czy też ważności wyborów.

Tu jednak pojawia się problem. Na czele izby mającej w swojej kognicji tego typu sprawy powinna bowiem stać osoba w pełni niezależna. Tymczasem, jak donoszą media, Joanna Lemańska ma być bliską znajomą prezydenta Andrzeja Dudy. Co więcej, prezydent już w przeszłości powierzał jej znaczące funkcje (została m.in. jego przedstawicielem w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury). Z drugiej jednak strony ciężko odmówić prezes Lemańskiej kompetencji. Jak sama tłumaczy, sprawy publiczne, które są przedmiotem działania kierowanej przez nią izby, to obszar niezwykle jej bliski.

– Jako pracownik naukowy UJ oraz jako radca prawny zajmowałam się tą tematyką: postępowaniami hybrydowymi, problemami wyborczymi, a przez wiele lat występowałam przed SN jako pełnomocnik ministra sprawiedliwości w sprawach nadzoru nad samorządami zawodowymi – wylicza Lemańska.

Nieobca jest jej również tematyka związana ze skargą nadzwyczajną.

– Podobna problematyka jest przedmiotem mojej rozprawy habilitacyjnej – zaznacza.

Kwestii ewentualnej zażyłości między prezydentem a prezes Lemańską pałac nie komentuje.

– Pan prezydent Andrzej Duda powołał prezesów izb SN spośród przedstawionych trojga kandydatów przez zgromadzenie ogólne sędziów izby. Tego typu decyzje nie są uzasadniane – ucina krótko Andrzej Dera, minister w Kancelarii Prezydenta.

W każdym razie przed nowo powołaną prezes trudne zadanie. Przed nami rok wyborczy i z całą pewnością temat jej znajomości z prezydentem będzie jeszcze podnoszony. A ona będzie musiała udowadniać, że mimo wszystko jest osobą niezależną zarówno w orzekaniu, jak i w kierowaniu izbą.

Nominacja Joanny Lemańskiej w samym SN nie budzi jednak większych emocji.

– Pani Lemańska, z ramienia IKNiSP, weszła w skład kolegium SN. Ponadto zastępowała również pełniącego obowiązki prezesa izby Dariusza Czajkowskiego. I z tego, co mi wiadomo, współpraca na tych polach układała się poprawnie i była merytoryczna – zapewnia Michał Laskowski, rzecznik prasowy SN.

Dużo bardziej tajemniczą postacią zdaje się być prezes Izby Dyscyplinarnej – Tomasz Przesławski. Wiadomo, że jest adiunktem w Zakładzie Prawa i Polityki Penitencjarnej UW. Decyzją obecnego ministra sprawiedliwości zasiada w radzie programowej kwartalnika resortu sprawiedliwości „Probacja”. I to właściwie tyle. DGP próbował skontaktować się z prezesem Przesławskim, jednak nasz e-mail z prośbą o rozmowę pozostał bez odpowiedzi. Komentować jego wyboru na prezesa ID nie chcą także sędziowie orzekający w tej izbie. Inni sędziowie SN na jego temat wiedzą niewiele.

– Tak naprawdę pana Przesławskiego po raz pierwszy na oczy widziałem tuż po tym, jak prezydent wręczył mu nominację na prezesa ID. Podobnie zresztą, jak wielu innych sędziów SN – przyznaje Michał Laskowski, rzecznik prasowy SN.

Sędziowie orzekający w ID w ogóle są mało znani w SN. Wiąże się to oczywiście z tym, że izba ta ma niezwykle silną, autonomiczną pozycję. Mówi się wręcz, że jest to „sąd w sądzie”. Prezes ID nie musi, tak jak prezesi pozostałych izb, konsultować się w wielu kwestiach z I prezesem SN. Mało tego, są takie obszary, gdzie to I prezes SN musi uzyskać jego akceptację. Ponadto ID przez niektórych określana jest jako młot na niepokornych sędziów.

Dlatego też decyzja prezydenta, żeby na tak ważnym dla rządzących stanowisku postawić szerzej nieznanego radcę prawnego, była sporym zaskoczeniem. Zwłaszcza że pozostałe dwie osoby, które starały się o tę funkcję, są lepiej kojarzone w środowisku prawniczym. Przesławski konkurował bowiem z Janem Majchrowskim oraz Małgorzatą Bednarek. Ten pierwszy był odpowiedzialny za izbę od początku jej powołania i czasowo pełnił obowiązki prezesa. Z kolei Małgorzata Bednarek wcześniej była prokuratorem, a jej związki z obecnym ministrem sprawiedliwości były powszechnie znane. Dlatego też pojawiają się głosy, że nie powierzając jej stanowiska prezesa ID, prezydent chciał nieco utrzeć nosa ministrowi Ziobrze.

Z drugiej strony należy zauważyć, że Tomasz Przesławski nie jest osobą, która już na starcie może wywoływać kontrowersje w środowisku sędziowskim. Podobnie zresztą jak prezes Lemańska.

– Osoby te nie wywołują odczuć negatywnych, nie są konfrontacyjne – przyznaje sędzia Laskowski.

Czy można więc mówić o gałązce oliwnej ze strony prezydenta?

– Niestety, podczas ceremonii pan prezydent pozwolił sobie na taki komentarz, że trudno ten gest uznać za taką gałązkę – zauważa rzecznik SN.

Chodzi o wypowiedź głowy państwa, że nowi sędziowie są poniżani w SN i że muszą to wytrzymać i poczekać aż… stara ekipa odejdzie. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.