Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Infrastruktura

W tym biznesie liczy się czas i możliwość lądowania jak najbliżej miejsca docelowego

13 września 2021
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Niedawno na łamach DGP opisaliśmy plany resortu infrastruktury dotyczące zniesienia możliwości osiadania np. śmigłowc ó w na lądowiskach nieewidencjonowanych. Zdaniem ministerstwa zwiększyłoby to bezpieczeństwo. Czy podziela pan ten pogląd?

Mikołaj Doskocz, radca prawny, prowadzący kancelarię prawa lotniczego oraz blog latajlegalnie.com

Nie zgadzam się ze stanowiskiem, że likwidacja możliwości lądowisk nieewidencjonowanych w jakikolwiek sposób wpłynie na bezpieczeństwo. Już teraz mamy przepisy, które pozwalają na zachowanie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa operacji lotniczych - o ile są oczywiście przestrzegane. Chociażby art. 93 ust. 1 prawa lotniczego umożliwiający lądowania tylko na takim lądowisku, na którym producent śmigłowca dopuścił operacje w danych warunkach np. na określonej nawierzchni czy otoczeniu przeszkód. Zatem zmiany w tym aspekcie nie są potrzebne.

W artykule DGP uderzyło mnie stwierdzenie Urzędu Lotnictwa Cywilnego, że przepis pozwalający na lądowanie na lądowisku nieewidencjonowanym jest nadużywany. Jednocześnie ULC przyznaje, że nie ma żadnych danych w tym zakresie. Jak w takim razie można wysnuwać takie wnioski? Dobra praktyka legislacyjna wymaga analizy stanu faktycznego przed jakimikolwiek propozycjami zmian przepisów. Zatem ja na miejscu ULC i Ministerstwa Infrastruktury zacząłbym od analizy zdarzeń i wypadków lotniczych na lądowiskach nieewidencjonowanych ze szczególnym naciskiem na ewentualne ryzyko powodowane przez takie miejsca. Jeżeli ryzyko okazałoby się duże - wtedy dopiero myślałbym o zmianie przepisów.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.