Szkolenie kierowców ciężarówek. Problemem nie są pieniądze, lecz przepisy
Z końcem sierpnia upłynął termin na konsultacje projektu nowelizacji rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz ich niezbędnego wyposażenia. Najwięcej kontrowersji budzi propozycja przedłużenia o kolejne dwa lata momentu wejścia w życie przepisów o szkoleniu i egzaminowaniu na prawo jazdy kategorii C+E wyłącznie na ciągnikach siodłowych z naczepami. Dziś w przeważającej większości przypadków nauka i jej weryfikacja odbywa się na samochodach ciężarowych z przyczepami, mimo że takie pojazdy praktycznie zniknęły z krajobrazu polskich dróg.
– Tymczasem specyfika prowadzenia samochodu ciężarowego z przyczepą i ciągnika siodłowego z naczepą jest kompletnie inna. W efekcie kierowca, który uzyskuje uprawnienia do prowadzenia pojazdu, musi przejść szkolenie w firmie transportowej, bo tam po raz pierwszy prowadzi pojazd potocznie zwany TIR-em – mówi Tomasz Rejek, prezes Pomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
Używanie dotychczasowych pojazdów ciężarowych z przyczepami miało być możliwe nie dłużej niż do końca 2024 r. Zarówno ośrodki szkolenia kierowców (OSK), jak i wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego (WORD) na dostosowanie infrastruktury i zakup pojazdów miały pięć lat (obecne rozporządzenie zostało podpisane w 2019 r.). Jednak okazuje się, że mimo tak długiego vacatio legis wiele OSK i WORD-ów nie jest gotowych na zmiany. Z tego powodu Ministerstwo Infrastruktury, wychodząc im naprzeciw, zaproponowało odłożenie wejścia w życie przepisów o kolejne dwa lata.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.