Degradacja na polskiej kolei
Prognoza degradacji zdecyduje o przyszłych inwestycjach
Do wczoraj spółka PKP Polskie Linie Kolejowe zakontraktowała 75 proc. unijnych pieniędzy, które kolej ma do wydania z budżetu na lata 2007-2013. Wicepremier Elżbieta Bieńkowska zapowiada, że pozostałe fundusze uda się jeszcze zagospodarować i nie przepadną. Jednocześnie spółka rusza z przetargami na dokumentację projektową dla inwestycji z unijnych pieniędzy na kolejnych siedem lat. Na przełomie 2013 i 2014 r. mają zostać ogłoszone postępowania na opracowanie studiów wykonalności i dokumentacji projektowej dla 16 inwestycji. Pierwsze z nich mają ruszyć pod koniec 2015 r., a reszta w 2016 r.
Trzynaście z projektów dotyczy modernizacji linii kolejowych, np. z Gdyni-Chylonii do Słupska, z Kutna do Torunia, z Krakowa-Płaszowa do Oświęcimia, ze Skawiny do Zakopanego, z Częstochowy do Zawiercia oraz z Łodzi Kaliskiej do Zduńskiej Woli. PKP zlecą też biurom projektowym przygotowanie dokumentacji dotyczącej poprawy kolejowych dojazdów do portów w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Świnoujściu.
- Nowością będzie wymóg prognozy degradacji, która pozwoli określić najlepszy moment na wymianę elementów modernizowanej linii - mówi Marcin Mochocki, pełnomocnik zarządu PKP PLK. - Przed zleceniem modernizacji wytypujemy te części infrastruktury, które nie wymagają wymiany i dzięki prostym usprawnieniom będą w stanie dalej spełniać swoją funkcję. W ten sposób za te same pieniądze poprawimy jakość infrastruktury na większym obszarze - twierdzi.
Dotychczas inwestorzy spod szyldu PKP najczęściej wymieniali wszystko - jak leci, nie oglądając się na zużycie. Jak usłyszeliśmy w PLK, zdarzają się 30-letnie odcinki, po których przewieziono dotychczas np. jedną trzecią dopuszczalnego obciążenia. W takich miejscach nie trzeba zrywać toru, a można dokonując napraw w miejscach, które tego wymagają, podwyższyć dopuszczalną prędkość i przedłużyć żywotność o 20 lat.
Przykład to Centralna Magistrala Kolejowa, którą Pendolino będzie jeździł od przyszłego roku 200 km/h. Tory mają tam 20 lat, ale w 100 proc. wymieniono sieć trakcyjną i systemy sterowania ruchem. Na linii 353 z Poznania do Gniezna dzięki rewitalizacji 20-letniego toru podwyższono dopuszczalną prędkość do 150 km/h.
Druga zmiana: projektanci będą zobowiązani na podstawie prognoz ruchu precyzyjnie określić docelowy układ torów. PKP chcą uniknąć przeinwestowania (jak w przypadku Łodzi Fabrycznej, gdzie miała dojeżdżać kolej dużych prędkości, a po rezygnacji z tego projektu wielki podziemny dworzec będzie świecił pustkami) albo - wręcz przeciwnie - nadmiernego ich odchudzenia. Tutaj za przykład posłużyć może linia Warszawa - Siedlce, na której podczas modernizacji niepotrzebnie usunięto część przystanków.
Polska kolej spodziewa się w ciągu najbliższych siedmiu lat otrzymać z Brukseli do 28 mld zł. Łącznie ze środkami budżetowymi, kredytami EBI oraz wpływami z Funduszu Kolejowego i emisji obligacji kwota wydatków może sięgnąć 36 mld zł.
@RY1@i02/2013/234/i02.2013.234.00000110a.802.jpg@RY2@
Modernizacja sieci kolejowej
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu