Powtórka z rozrywki przyjedzie po A1
GDDKiA chce odrzucić włoską ofertę, ale prawo zamówień publicznych wiąże jej ręce
Morderczo krótki termin, konieczność udzielenia gwarancji na prace poprzedniego wykonawcy i kryterium najniższej ceny. To warunki dwóch przetargów GDDKiA na dokończenie porzuconych 65 km A1 z Włocławka do Torunia. Odcinki Czerniewice - Brzezie i Brzezie - Kowal to pechowe budowy, na których zbankrutowały spółki spod szyldu PBG, a irlandzki SRB zerwał kontrakt z GDDKiA.
- Kontrakt jest bardzo trudny. Stworzyliśmy konsorcjum ze Strabagiem i Mota Engil, żeby podzielić się odcinkami i ryzykiem kar umownych - mówi Dariusz Blocher, prezes konkurencyjnego Budimeksu. - Papierkiem lakmusowym na A1 była dla nas Skanska. Ten wykonawca najpierw wygrał zlecenie GDDKiA na zabezpieczenie budowy A1 Kowal - Toruń przed zimą, ale po zapoznaniu się ze stanem inwestycji nawet nie wystartował w przetargu na skończenie całego odcinka - podkreśla.
- Z powodu braku zaplecza w Polsce konsorcjum włoskich wykonawców z małą polską firmą ma małe szanse, żeby sobie poradzić z tym zadaniem w terminie. GDDKiA znów strzela sobie w stopę. To efekt błędnej polityki przetargowej - twierdzi Marek Michałowski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
Przedstawiciel Salini Polska nie zgodził się na rozmowę pod nazwiskiem. Zadeklarował jednak, że wymagany termin 11 miesięcy jest realny.
Inwestora martwi też niska cena oferty, co może zapowiadać roszczenia kwotowe w czasie trwania kontraktu. Ale konsorcjum Budimeksu i Strabagu też nie doszacowało oferty, choć ustaliło ją na wyższym pułapie. No i ci wykonawcy mają już na koncie realizację dróg dla GDDKiA, mimo że okazały się nierentowne.
- Zdolność spółki Salini do wykonania kontraktów na A1 jest badana. Niebawem powinien zostać dokonany wybór oferty najkorzystniejszej Zawarcie umowy planujemy na przełomie lutego i marca - mówi rzeczniczka GDDKiA Urszula Nelken. Ale nasz informator zauważa, że jeśli odrzucą ofertę Włochów, Salini ma otwartą drogę do Krajowej Izby Odwoławczej. Przetarg jest zaś tak skonstruowany, że arbitrzy mieliby podstawę do nakazania ponownego rozpatrzenia ofert .
Próbę wykluczenia firmy Salini podjął na etapie prekwalifikacji samorządowy inwestor Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Po odwołaniu do KIO arbitrzy nakazali przywrócenie oferenta. I włoski wykonawca wrócił do gry o 750 mln zł.
@RY1@i02/2013/012/i02.2013.012.00000080c.802.jpg@RY2@
Autostradowa wojna najniższą ceną
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu