Wygodniej i rozsądniej płacić za autostrady e-winietami
Rząd chce zrezygnować z tradycyjnego poboru opłat za korzystanie z autostrad i zastąpić go elektronicznym. Na razie kierowcy mogą korzystać z systemu viaAUTO, który wybrała tylko garstka zmotoryzowanych. Dlaczego?
To rozwiązanie bardzo uciążliwe, wymagające zarejestrowania w systemie, zakupu i instalacji urządzenia do pobierania opłat, i ewentualnego tłumaczenia się, jeśli jakaś bramka jej nie pobierze. Dlatego najbardziej niekorzystnym dla polskich kierowców byłoby przyjęcie rozwiązania wykorzystującego system viaAUTO. Przykładowo w województwie mazowieckim istnieją tylko trzy punkty, w których można zarejestrować się w systemie i nabyć urządzenie, ale żaden z nich nie znajduje się w Warszawie: trzeba jechać do Brwinowa, Ożarowa czy Radziejowic. Co za różnica, czy kierowca raz w roku straci dwie godziny w korku przy zjeździe na autostradzie, czy jadąc załatwić formalności związane ze skorzystaniem z viaAUTO.
Nawet jeśli docelowo tych punktów będzie więcej, to co z kierowcami, którzy decyzję o skorzystaniu z autostrady podejmującą ad hoc? Przykładowo, ktoś dostaje informację, że dziecko miało wypadek podczas kolonii i nocą musi przemierzyć pół Polski. I naturalne rozwiązanie, czyli skorzystanie z najszybszej możliwej drogi, jest dla mnie praktycznie zamknięte. To jest ograniczenie mobilności. Tracimy czas, energię i koszty. Elektroniczny pobór opłaty tak - ale pod warunkiem, że będzie on maksymalnie przyjazny dla użytkowników. Bo to, co jest do przyjęcia w przypadku przewoźników pokonujących miliony kilometrów, niekoniecznie sprawdza się w odniesieniu do okazjonalnych użytkowników autostrad.
Może zatem rozwiązaniem byłyby e-winiety, które również są formą elektronicznego poboru?
Takie rozwiązanie funkcjonuje na Węgrzech i jestem gorącym jego zwolennikiem: jest proste dla użytkownika, tanie do wprowadzenia i łatwe do kontrolowania. E-winietę można kupić na stacji benzynowej, przez internet czy telefon. Nie ma konieczności instalowania żadnych urządzeń, a nawet naklejania niczego na szybę. Wystarczy podać numer rejestracyjny, który jest skanowany na bramkach. Jeśli opłata nie została wniesiona, informacja natychmiast jest przekazywana do najbliższego patrolu policji, który zatrzymuje kierowcę i nakłada karę. Takie rozwiązanie nie wiąże się z żadnymi większymi inwestycjami i jest przyjazne zarówno dla kierowców, często korzystających z autostrad, jak i dla tych, którzy jadą taką drogą tylko na wakacje. Elektroniczny system winiet byłby optymalny, ale jest jeszcze możliwość wprowadzenia zwykłych winiet - tradycyjnych naklejek na szyby.
Wydaje się jednak, że rząd zraził się do takiego sposobu pobierania opłat. Kiedy w Polsce obowiązywał system winietowy, wpływy z tytułu opłat drogowych wynosiły 600 mln zł rocznie. Po wprowadzeniu elektronicznego systemu się podwoiły.
Mówienie, że system winietowy się nie sprawdził, bo jest zły, jest demagogią. Owszem, nie sprawdził się, bo zabrakło jednego z niezbędnych elementów jego działania - efektywnej kontroli. System winietowy jest efektywny wtedy, gdy jest kontrola, tak jak to ma miejsce w Czechach czy na Słowacji, gdzie funkcjonariusze z lornetkami wypatrują pojazdów bez winiety. Tymczasem u nas praktycznie kontroli nie było żadnych. To i tak cud, że w tej sytuacji winiety generowały jakiekolwiek wpływy.
@RY1@i02/2014/152/i02.2014.152.18300040b.101.gif@RY2@
Maciej Wroński prawnik specjalizujący się w prawie transportowym, prezes organizacji pracodawców Transport i Logistyka Polska
Rozmawiał Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu