Hiperkorek
Dojazd do wielu supermarketów jest zmorą kierowców
Kierowcy w wielu miastach regionu grzęzną w korkach, żeby dojechać do hipermarketów. Większość z nich powstała, zanim przebudowano drogi i skrzyżowania. Są jednak i takie miejsca, gdzie dojazd do supersklepów nie jest żadną przeszkodą.
Nie ma już chyba dużego miasta w regionie, gdzie w ostatnich latach nie zbudowano hipermarketu. Krótkie oczekiwanie na lokalizację, szybko wzniesiony obiekt i dobry marketing powodują, że tłumy klientów (średnio 4-5 tysięcy dziennie) zaskakują służby odpowiedzialne za remonty ulic i skrzyżowań. W wielu miastach regionu najpierw zbudowano olbrzymie markety, a potem się zajęto dojazdem do nich - takie przynajmniej wrażenie mają kierowcy, którzy usiłują sforsować ulice prowadzące do nowych marketów, jak OBI w Katowicach, ale także do wielu już istniejących, gdzie nawet nowe rozwiązania komunikacyjne nie zlikwidowały do końca problemu, jak np. M1 w Czeladzi. Stłuczki zdarzają się w okolicach Auchan i Makro w Sosnowcu. Kierowcy przeżywają horror w okolicach Milowic, gdzie wznoszony jest Geant. Tutaj trwa przebudowa całego skrzyżowania.
- Sytuacja jest makabryczna - mówi Wojciech Janiszewski, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu. - Będziemy jednak konsekwentni: najpierw musi być oddana droga, a potem można otworzyć hipermarket. Poprawił się dojazd do Auchan i Makro. Sygnalizacja świetlna spowodowała, że jest bezpieczniej przy zjeździe do tych sklepów. Oznakowanie jest dobre i miejsc do parkowania wystarczająco. Stłuczki sa wynikiem nieuwagi kierowców.
W większości przypadków szefowie hipermarketów wspólnie z miejskimi zarządami ulic projektują dojazdy do sklepów. Dzielone są także koszty przebudowy ulic i skrzyżowań. Inwestycje są jednak bardzo kosztowne i pracochłonne.
Nie zawsze dochodzi do porozumienia między handlowcami a miastem. Dlatego w wielu przypadkach szefowie hipermarketów decydują się na otwarcie ich jeszcze przed zakończeniem prac drogowych. Mają swoje racje, gdyż na dobrą sprawę inwestycje miejskie przeciągają się w nieskończoność.
Dlatego wiele remontów wykonuje się "na gorąco", podczas ruchu samochodów. Tam, gdzie było to możliwe, udało się ominąć problemy z dojazdem do hipermarktów.
Bez marnowania czasu w korkach można dojechać m.in. do tyskiego Tesco i mikołowskiego Auchan. Tam jednak markety "wyrzucono" za miasto.
Jacek Derek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu