Kolej na trwałe zbliżenie z Ukrainą
P rzeorientowanie dużych wolumenów ukraińskich towarów na kierunek zachodni, głównie przez lądową granicę z Polską i porty rzeczne na Dunaju na granicy Rumunią, będzie najprawdopodobniej trwałym trendem – jest bowiem wątpliwe, żeby nawet po ewentualnym zakończeniu działań wojennych Ukraina powróciła do handlu z Rosją na poziomie zbliżonym do tego sprzed 2022 r. Nawet ustabilizowanie porozumienia zbożowego, umożliwiającego eksport części produkcji rolno-spożywczej czarnomorskimi portami, nie powstrzyma Kijowa przed szukaniem alternatywnych i bezpiecznych szlaków transportowych na europejskie i światowe rynki.
Rozwój handlu z Ukrainą czy otwarcie europejskiego rynku dla ukraińskich firm niosą pewne ryzyka i zagrożenia – o czym nie trzeba przekonywać polskich rolników czy firm logistycznych, mniej konkurencyjnych cenowo od ukraińskich – ale głównie możliwości rozwoju dla wielu sektorów naszego łańcucha logistycznego. Samo szersze otwarcie granic to jednak za mało. Już dzisiaj bywa, że ciężarówki stoją w wielogodzinnych korkach przed granicą. W ich rozładowaniu i udrożnieniu transportu może pomóc kolej.
Ukraińska sieć ma inny rozstaw szyn niż europejski: 1535 mm zamiast 1420 mm, ale wbrew pozorom nie to stanowi największą barierę w rozwoju transportu kolejowego między naszymi krajami. Zresztą Komisja Europejska zapowiedziała już, że nie wyda ani eurocenta na modernizację kolei we wschodnim standardzie, a Ukraińskie Koleje i rząd w Kijowie jasno deklarują, że chcą zintegrować swoją sieć kolejową z unijną. Możemy więc optymistycznie założyć, że z czasem coraz więcej torów za wschodnią granicą Polski będzie miało europejski prześwit.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.