Kto zyska, kto straci na wielkim lotnisku
Budowa portu przesiadkowego między Warszawą i Łodzią to jeden z flagowych projektów rządu Mateusza Morawieckiego. I jeden z najbardziej kontrowersyjnych
Ambitny plan zakłada, że lotnisko, które na początek mogłoby obsługiwać do 45 mln pasażerów rocznie, zaczęłoby działać jesienią 2027 r. Przygotowania do budowy już jednak się przeciągają. Jesienią zeszłego roku Mikołaj Wild, pełnomocnik ds. budowy CPK (teraz także wiceminister infrastruktury), zakładał, że przed końcem marca 2018 r. wejdzie w życie specustawa, która ma usprawnić prowadzenie inwestycji. Nic z tego nie wyszło. Projekt jest już wprawdzie gotowy, ale resort wprowadza w nim kolejne poprawki.
Chodzi o to, żeby próbować uspokoić mieszkańców okolic Baranowa, gdzie ma powstać lotnisko. Boją się głównie tego, że nie dostaną godziwego odszkodowania za swoje działki. Radni gminy zdecydowali, że 17 czerwca odbędzie się referendum w sprawie CPK. Mieszkańcy będą m.in. odpowiadać na pytanie: "Czy chce pan/pani budowy na terenie gminy Baranów Centralnego Portu Komunikacyjnego?". W resorcie infrastruktury już słychać głosy, że referendum nie będzie miało mocy wiążącej, bo do zakresu kompetencji gmin nie wchodzi decydowanie o lokalizacji lotnisk. Ministerstwo zapowiedziało specjalne rozwiązania, które mają udobruchać mieszkańców. To np. propozycja przyznania przez prezesa KRUS wcześniejszych emerytur dla rolników. Pomysł zakłada, że okres płacenia składek ma być skrócony z 30 do 12,5 roku. Resort przez niemal dwa lata - do pierwszej połowy 2020 r. - chce prowadzić negocjacje w sprawie zakupu gruntów. Jeśli w tym czasie strony nie dojdą do porozumienia, przyjdzie czas na przymusowe wywłaszczenia.
Budowa CPK rodzi też pytania o przyszłość portów regionalnych. Pojawiają się głosy, że wielka inwestycja zagrozi zwłaszcza tym lotniskom, które radzą sobie gorzej- np. w Łodzi czy Bydgoszczy.
Artur Tomasik, prezes Związku Regionalnych Portów Lotniczych i jednocześnie szef spółki zarządzającej lotniskiem w Katowicach, przyznał niedawno, że CPK nie będzie stanowił konkurencji dla mniejszych portów, bo te działają w innym sektorze rynku. Wielki port ma się skupiać przede wszystkim na ruchu przesiadkowym, w tym głównie na trasach dalekich. Lotnisko regionalne ma zaś obsługiwać połączenia bezpośrednie, głównie europejskie.
Na razie pewne jest za to, że CPK wymusi zamknięcie Lotniska Chopina. Rząd przekonuje, że bez tego kroku budowa wielkiego portu przesiadkowego nie miałaby sensu.
Wciąż otwartą kwestią są źródła finansowania inwestycji. Rząd zakłada, że budowa lotniska i potrzebnych dojazdów pochłonie ponad 30 mld zł. Nie wyklucza jednak, że sam port mógłby wznieść za swoje pieniądze prywatny inwestor, na co potrzeba by 16-19 mld zł. W tej sprawie przedstawiciele rządu rozmawiali m.in. z podmiotami z Chin. Ten wariant rodzi jednak ryzyko, że prywatny zarządca postawi warunki, które nie będą korzystne dla LOT-u. A to głównie z myślą o wielkim rozwoju naszego narodowego przewoźnika powstaje CPK.
Z tymi zagadnieniami zmierzą się uczestnicy jednej z debat w czasie Europejskiego Kongresu Gospodarczego, która odbędzie się w Katowicach między 14 i 16 maja. Wezmą w niej udział m.in. Mikołaj Wild, wiceminister infrastruktury, Mariusz Szpikowski, szef przedsiębiorstwa Porty Lotnicze, Rafał Milczarski, prezes LOT-u, i Artur Tomasik, prezes Związku Regionalnych Portów Lotniczych. ⒸⓅ
@RY1@i02/2018/079/i02.2018.079.000001400.801.jpg@RY2@
Krzysztof Śmietana
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu