Wielkie projekty w decydującej fazie
Zielińska: Do końca 2019 r. Polska zakontraktuje 85 proc. eurofunduszy przeznaczonych m.in. na największe projekty infrastrukturalne
fot. Wojtek Górski
Małgorzata Zielińska, nowo mianowana wiceminister inwestycji i rozwoju
Na niespełna rok przed końcem kadencji rządu objęła pani stanowisko wiceministra odpowiedzialnego m.in. za wdrażanie największego unijnego programu Infrastruktura i Środowisko (POIŚ). To chyba średnio komfortowa sytuacja?
Rzeczywiście kadencja kończy się w 2019 r., ale POIŚ nie, a wręcz wkracza w decydującą fazę realizacyjną. To największy program operacyjny w Europie, z największymi i najtrudniejszymi projektami infrastrukturalnymi.
Czy w takim razie wybory parlamentarne – wcześniejsze lub wynikające z kalendarza wyborczego – nie skomplikują procesu korzystania z eurofunduszy na wielkie projekty inwestycyjne?
Zakładam, że nie mogą i nie powinny. POIŚ to projekty absolutnie priorytetowe, związane z transportem, energetyką, środowiskiem, zdrowiem czy kulturą. Są zbyt ważne dla polskiej gospodarki. Bardziej zwracałabym uwagę, by to rynek wykonawców sprostał stojącym przed nim zadaniom. Ale sytuacja, choć niełatwa, jest pod kontrolą. Na koniec 2018 r. osiągnęliśmy 77 proc. kontraktacji środków z POIŚ. To prawie 2 tys. podpisanych umów o dofinansowanie. Chcemy, by w 2019 r. kontraktacja wzrosła do 85 proc. Moją rolą jest stworzenie odpowiednich warunków do tego oraz do sprawnej realizacji inwestycji, ale też pomoc beneficjentom i przedsiębiorcom.
Jak może im pani pomóc?
Chociażby wspomagając ich w rozmowach z instytucjami, z którymi podpisują umowy. Pamięta pan kłopoty z firmą Astaldi? To przykład projektów kolejowych, gdzie firma zeszła z placu budowy. Spółka PKP PLK przy współpracy z nami błyskawicznie wprowadziła swoje firmy wykonawcze. A więc chodzi o pomoc także w takich sytuacjach, by przyspieszać pewne procesy, w tym prawne. Tak widzę naszą rolę w tym systemie.
Jakich zmian spodziewa się pani po 2020 r.? Będzie mniej pieniędzy na wielkie projekty infrastrukturalne?
Negocjacje są trudne, bo na skutek brexitu pieniędzy w budżecie UE będzie mniej. Polska też osiągnęła wyższy poziom rozwojowy, przez co skala pomocy będzie mniejsza. Swoje wizje ma też Komisja Europejska. W 2019 r. czekają nas eurowybory, więc trudno mówić o konkretnych terminach. W tym roku chcemy stworzyć zręby nowych unijnych programów operacyjnych. Ale musimy poczekać na efekty negocjacji. Pewne rzeczy już udało się wynegocjować w przypadku instrumentu „Łącząc Europę” (CEF), zarządzanego bezpośrednio przez KE, a który wspiera rozwój sieci transportowej, energetycznej oraz telekomunikacyjnej. Choć były plany, by maksymalny poziom dofinansowania projektów wynosił 75 proc., to dzięki pozyskaniu przez Polskę sojuszników w innych krajach udało się wynegocjować 85 proc. Wykonaliśmy pierwszy ważny krok. Ale rozporządzenie CEF jest wciąż negocjowane, nie wiemy, jaki będzie podział środków po 2020 r. pomiędzy kraje w ramach tzw. kopert narodowych. Ani ile pieniędzy znajdzie się w ogólnej puli środków, o które nasze projekty będą rywalizować, w drodze konkursów, z projektami zgłaszanymi przez inne kraje członkowskie. Na cały CEF w tym nowym rozdaniu na chwilę obecną przewidzianych jest ok. 42 mld euro. Kwestia więc, jak zostaną podzielone – ile z tych pieniędzy trafi do puli ogólnej, a ile do kopert narodowych. Do tej pory z CEF na lata 2014–2020 pozyskaliśmy 4,4 mld euro, a największym beneficjentem, i to na skalę europejską, jest nasze PKP PLK. Ponieważ realizacja projektów w innych krajach idzie różnie, pojawią się dodatkowe pieniądze, które KE chce rozdzielić w ramach dwóch szykowanych właśnie konkursów. I Polska ma bardzo duże szanse na to, by wywalczyć znaczące kwoty.
W których obszarach POIŚ pozyskiwanie funduszy idzie nam najlepiej, a gdzie musimy jeszcze nadgonić?
We wszystkich obszarach poziom kontraktacji jest wysoki. W transporcie mamy zawarte umowy na 71 proc. dostępnych funduszy, co jednocześnie stawia tę branżę na pierwszym miejscu pod względem wartości podpisanych umów – to ponad 60 mld zł. W sektorze środowiska, energetyki, kultury i zdrowia poziom kontraktacji wynosi odpowiednio: 86, 66, 95 i 86 proc. Oczywiście w ramach poszczególnych działań składających się na wsparcie w danym sektorze poziom zakontraktowania jest zróżnicowany. Przyspieszyć powinniśmy np. w energii – w Działaniu 1.1 – Wspieranie wytwarzania i dystrybucji energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych – mamy tylko 44 proc. kontraktacji. Mieliśmy niedawno spotkanie roczne z przedstawicielami Komisji Europejskiej, wnioski były takie, że poziom certyfikacji, czyli rozliczeń faktur z KE, mamy jeden z najwyższych w Europie.
W ogólnym rozrachunku mamy wykorzystane 220 mld zł unijnych funduszy. Na koniec 2019 r. ma być już 277 mld zł, czyli 84 proc. wszystkich pieniędzy przyznanych Polsce. Jakie inwestycje zagwarantują nam ten wynik?
Z pewnością POIŚ wydatnie przyczyni się do osiągnięcia tego wyniku. Na pewno będzie to budowa autostrady A1 na odcinku Częstochowa – Tuszyn z unijnym dofinansowaniem rzędu 2 mld zł. Poza tym ważna trasa S7 Olsztynek – Płońsk z ponad 1 mld zł dofinansowania, fragment trasy S1 z Pyrzowic do Podwarpia z unijnym wkładem w wysokości ponad 87 mln zł. Są też inwestycje miejskie, np. Tramwaje Śląskie realizują jeden z największych projektów w ramach POIŚ. W tym roku podpiszemy umowę na jego III etap – budowę prawie 5 km linii tramwajowej w Katowicach. Po metrze warszawskim to drugi największy projekt w Polsce dotyczący komunikacji miejskiej. Na ten rok są jeszcze plany pozyskania dofinansowania dla projektów kolejowych – przede wszystkim odcinek Skawina – Sucha Beskidzka – Chabówka – Zakopane i linia nr 93 Trzebinia – Oświęcim. W końcówce 2019 r. planujemy także rozpisanie konkursu na tabor elektryczny.
Polska intensywnie korzysta także z preferencyjnych pożyczek w ramach tzw. planu Junckera. Jak wypadamy na tle innych krajów?
Według aktualnych danych nasz kraj pozyskał już z tego źródła ok. 19 mld zł, co daje nam 5. pozycję w UE.
Kolejny nadzorowany przez panią obszar to PPP – partnerstwo publiczno-prywatne. Nowa ustawa weszła w życie we wrześniu. Cel – upowszechnienie tej formuły inwestycji, spowodowanie, by w niektórych przypadkach stała się wręcz pierwszym wyborem inwestora. Widać efekty?
Myślę, że jest jeszcze nieco za wcześnie na takie oceny. Na pewno postępem jest to, że ustawa w ogóle jest, biorąc pod uwagę to, jak przez lata PPP w Polsce wyglądało. Mamy więc dobry punkt wyjścia do zmian. Obecnie stawiamy na edukowanie w zakresie PPP np. samorządowców, by zachęcić ich do inwestowania w tej formule, a także na dalsze wsparcie przygotowania projektów.
Ustawa zakłada tzw. negatywny test PPP. Zgodnie z nim, jeśli jakaś duża inwestycja będzie finansowana z pieniędzy państwowych, wówczas PPP będzie domyślną formułą realizacji przedsięwzięcia. W innym wypadku trzeba będzie udowodnić, że PPP to nie najlepsze rozwiązanie. Czy jakieś inwestycje przetarły szlaki albo są chociaż wytypowane do takiego testu?
Nie otrzymaliśmy jeszcze wniosków w tej sprawie. Spływały do nas natomiast pytania i prośby o wyjaśnienia. Proszę pamiętać, że procedura ta jest związana z procedurą przygotowania materiałów do ustawy budżetowej, jaką prowadzą poszczególni dysponenci środków finansowych. Zakładamy zatem, że wnioski takie mogą pojawić się w tym roku. Poza tym wszystkim cały czas pracujemy nad nowymi rozwiązaniami. Wspólnie z Polskim Funduszem Rozwoju mamy np. pomysł na pakietowe projekty PPP, czyli by kilka samorządów mogło połączyć siły, jeśli ma tego samego rodzaju pomysły do zrealizowania w formule PPP. Przygotowywane są też analizy dla rządowych projektów takich jak odcinki tras S6 czy S10.
Ustawa przewiduje też zmiany w polityce parkingowej. Przede wszystkim możliwość tworzenia przez największe miasta śródmiejskich stref parkowania oraz algorytm uzależniający stawki za parkowanie od płacy minimalnej. Krótko mówiąc – kiedy kierowcy zaczną płacić więcej?
Wszystko zależy od decyzji poszczególnych miast. Jeśli jakieś władze samorządowe zdecydują się na podniesienie opłat za parkowanie, to będą mogły je wprowadzić w życie jesienią. Trzeba jednak pamiętać, że podwyżki tego typu muszą być uzasadnione, a dodatkowo wprowadzono wymóg, by co najmniej dwie trzecie pieniędzy z opłat było przeznaczone na działania proekologiczne. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu