Uczelnie nie chcą oddać zysku z wynalazków
Naukowców do wdrażania wyników badań nie zmotywują prawa majątkowe. Już teraz mają oni zapewniony udział w przychodach
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) chce, aby prawa majątkowe do wynalazków mieli naukowcy, a nie jak dotąd uczelnie. Taką zmianę zaproponowało w pakiecie dla innowacji.
Nowe rozwiązanie krytykują zarówno uczelnie, jak i naukowcy.
- Propozycja resortu jest kontrowersyjna - przekonuje prof. Piotr Kula, prorektor ds. innowacji Politechniki Łódzkiej.
Zgodnie z nią naukowiec, który będzie miał gotowy wynalazek, znajdzie firmę, która chce go wdrożyć. Z nią wynegocjuje warunki współpracy.
- To model amerykański, polscy uczeni wolą mieć stabilne stanowisko pracy i za pośrednictwem uczelni wdrażać swoje pomysły, a nie na własną rękę się tym zajmować - komentuje prof. Piotr Kula.
MNiSW tłumaczy, że to zmotywuje akademików do wdrażania wyników prowadzonych badań.
- Jeśli właścicielem praw majątkowych będzie bezpośredni autor wynalazku, to będzie osobiście zainteresowany, by negocjować z przedsiębiorcą warunki komercjalizacji - uważa prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego.
Z tym nie zgadza się środowisko akademickie.
- Już teraz uczeni mają zapewniony zysk ze wdrożenia. W przypadku naszej uczelni obowiązuje regulamin i zapewnia on im 60 proc. udziału - przekonuje prof. Piotr Kula.
Resort nauki chce jednak narzucić inny podział. Wynalazca musiałby zapłacić uczelni za to, że korzystał z jej sprzętu i laboratoriów. Jednak nie będzie mogło być to więcej niż 25 proc. tego, co otrzyma badacz.
- Nie można narzucać takiego limitu - twierdzi prof. Zbigniew Kąkol, prorektor ds. nauki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Tłumaczy, że w przypadku poszczególnych badań koszty ponoszone przez uczelnie są różne. Na przykład jedne wymagają zainwestowania w aparaturę 10 mln zł, inne z kolei prawie nie obciążają jednostki. Dlatego powinno być to indywidualnie ustalane.
- Naukowiec prowadzący badania otrzymuje za to pensję, do tego dochodzą dodatkowe honoraria. Nie ma mowy o wyzysku - wskazuje prof. Zbigniew Kąkol.
Dodaje, że nieuczciwe jest stawianie szkół w takiej sytuacji, w której jest ona zobowiązana do finansowania badań, a gdy przynoszą one sukces komercyjny, to naukowiec ma otrzymać minimum 75 proc. zysków.
Jednak zdaniem prof. Tadeusza Więckowskiego, rektora Politechniki Wrocławskiej, wszystkie działania, które zmotywują akademików do wdrażania badań, są korzystne.
- Jako rektor wolę zysk z 25 proc. od badania, które jest wdrożone i przynosi dochód, niż 50 proc. od tego, które leży na półce i nie daje żadnych pieniędzy - twierdzi.
Uczelnia otrzyma nie więcej, niż 25 proc. dochodu z badań
Urszula Mirowska-Łoskot
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu