Odebranie uprawnień radzie rodziców to błąd
Grzegorz Całek: Prezydencki projekt zmian w prawie oświatowym sprawi, że nowym organizacjom paradoksalnie może być zdecydowanie łatwiej rozpocząć działanie na terenie szkół. Łatwiej, bo szybciej
fot. Maciej Folta/Materiały prasowe
Grzegorz Całek – dyrektor Instytutu Inicjatyw Pozarządowych, prezes Polskiego Towarzystwa Zespołu Aspergera. W Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW zajmuje się badaniem podmiotowości rodziców w polskiej szkole
Jak pan ocenia projekt prezydencki dotyczący nowelizacji prawa oświatowego i wzmocnienia roli rodziców w szkole?
Mam wątpliwości, czy rzeczywiście możemy mówić o wzmocnieniu roli rodziców w szkole, choć taka była intencja wnioskodawcy. Największym minusem projektu jest na pewno wprowadzenie mechanizmu, który odbiera ważne uprawnienie radzie rodziców. Bo to ona właśnie, zgodnie z art. 86 ust. 2 Prawa oświatowego, wyraża pozytywną opinię w sprawie podjęcia działalności w szkole przez stowarzyszenie lub inną organizację. Ale ważniejsze jest jeszcze coś innego – to, że ta opinia jest wiążąca, bez niej dyrektor nie może wyrazić zgody na działanie w szkole jakiejkolwiek organizacji. Na marginesie, rada rodziców ma tylko trzy kompetencje wiążące dla innych organów szkoły: wspólne uchwalanie w porozumieniu z radą pedagogiczną programu wychowawczo-profilaktycznego, uzgadnianie z dyrekcją szkoły spraw związanych z tzw. mundurkami i właśnie wiążące opiniowanie działania w szkole różnych organizacji. Zabranie jednej z trzech kompetencji to odebranie sensu działania radom, zresztą i tak często wątpiącym w potrzebę swojego istnienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.