Nie mów do mnie „dziunia”
Żarty z podtekstem, propozycje seksualne, oskarżenia o gwałt – uczelnie zajmują się coraz szerszą paletą nieprawidłowości. Jednak skala ujawnianych przypadków nadal jest niewielka
– Spraw przybywa, bo rośnie świadomość prawna młodych ludzi. Gdy nie było rzeczników, można było powiedzieć, że problem nie istnieje. Z tym, że on był, tylko w szarej strefie – ocenia dr Łukasz Prus, który na Uniwersytecie Wrocławskim od sierpnia 2020 r. jest rzecznikiem ds. równego traktowania i przeciwdziałania dyskryminacji. Otrzymuje zgłoszenia np. od studentek, do których wykładowcy zwracali się protekcjonalnie. Najwięcej spraw dotyczy jednak mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną, religię czy przekonania. – Objawia się różnica pokoleniowa. Bywa, że starsi stażem wykładowcy nie zdają sobie sprawy, że używane zwroty czy zachowania są nie na miejscu – wtóruje Michał Powszedniak z działu Bezpieczni UJ na Uniwersytecie Jagiellońskim. Trafiają tu różne przypadki: żarty z podtekstem seksualnym, niewłaściwe komentarze, niesprawiedliwe traktowanie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.