Wrażliwości prawnik nie nauczy się z sieci
To co przez lata było niemożliwe, w czasie zarazy okazało się jak najbardziej wykonalne. Przekonali się o tym pracownicy, którzy z dnia na dzień gremialnie przeszli z pracy w biurach na pracę zdalną. Doświadczyli tego również uczniowie – nauka szkolna w ciągu jednego dnia przeniosła się do domów. I nawet początkowe problemy technologiczne udało się – czasem trochę lepiej, czasem trochę gorzej – opanować. Wręcz sami się zdziwiliśmy, że skok cywilizacyjny można wykonać tak szybko.
Pandemia nie ominęła również uczelni wyższych. Kształcenie studentów przeniosło się do sieci. Wykłady, ćwiczenia, egzaminy – wszystko, co wydaje się nam nieodzownym atrybutem żakowskiej rzeczywistości, co nierozerwalnie łączy z tym wyjątkowym klimatem studiowania, z dnia na dzień zniknęło, przynajmniej w swojej tradycyjnej formie. Czy to oznacza, że studenci będą się kształcić w taki sposób już na stałe? Czy naukę młodych prawników można całkowicie przenieść do internetu? Na tak zadane dziekanom uczelni, które wzięły udział w tegorocznej edycji Rankingu Wydziałów Prawa, pytanie nie ma jednej poprawnej odpowiedzi. Część dziekanów uważa, że nauka online jest faktycznie sporym ułatwieniem, pozwala niwelować różnice w dostępie do kształcenia, ale studia prawnicze całkowicie prowadzone zdalnie to nie jest jednak dobre rozwiązanie. Chodzi nie tylko o praktyki, jakie młodzi adepci sztuki prawniczej muszą odbyć w sądach czy kancelariach prawnych. Je trudno prowadzić na odległość, nie da się w takiej sytuacji poczuć atmosfery sali rozpraw czy sporów prawniczych. Chodzi przede wszystkim o bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Wszak prawnik nie ma być sprowadzany do roli robota cytującego przepisy. Nie można nauczyć wrażliwości społecznej, zasad życia społecznego za pośrednictwem platform elektronicznych. Prawnik bez znajomości tej sfery będzie „produktem wybrakowanym”.
I chociaż sami dziekani podkreślają, że w nowej, epidemicznej rzeczywistości środowisko akademickie szybko się odnalazło (nawet starsi wykładowcy, którzy mieli najwięcej obaw, czy sobie poradzą z nauczaniem studentów przy wykorzystaniu narzędzi elektronicznych), to liczą jednak na to, że nowy rok akademicki będzie już prowadzony w sposób bardziej tradycyjny, gdzie elementy nauki zdalnej będą oczywiście obecne, ale będą jednak stanowić wsparcie, a nie okażą się standardem. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.