Minister, który siał wiatr…
Choć Przemysław Czarnek ministrem edukacji został rok po ostatnich wyborach parlamentarnych, w październiku 2020 r., to jego pomysły na oświatę oraz naukę miały decydujący wpływ i określiły politykę dotychczasowej władzy w tym zakresie. Szef MEiN cieszył się bowiem wielkim zaufaniem prezesa partii, co pozwoliło mu przetrwać niejedną burzę Paulina Nowosielska paulina.nowosielska@infor.pl
Nigdy nie krył swoich poglądów. Obejmując urząd, obiecywał, że ograniczy podstawę programową, ale rozbuduje ją o treści dotyczące Jana Pawła II i żołnierzy wyklętych, położy tamę liberalnym i lewicowym poglądom na edukację, wprowadzi nowe podręczniki, przywróci obligatoryjny wybór między lekcjami religii i etyki w szkołach, usuwając wariant, w którym uczeń nie chodzi na żaden z tych przedmiotów. Zapowiadał wsparcie dla katolickich placówek oświatowych i organizacji zaangażowanych w pracę z młodzieżą. I w dużej mierze to mu się udało, m.in. dzięki podpisanej w 2021 r. przez prezydenta nowelizacji ustawy o systemie oświaty i ustawy o finansowaniu zadań oświatowych. Przepisy umożliwiły szefowi MEiN tworzenie własnych programów i dały regulacje związane z przekazywaniem pieniędzy na te cele.
Gdyby przyznawać ministrom punkty za konsekwencję, szef MEiN zgarnąłby najwyższe noty. Zwłaszcza za forsowanie zmian w prawie oświatowym ochrzczonych mianem lex Czarnek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.