Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Żołnierze Gromu też zdawali maturę z matematyki

9 lipca 2025
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

WPolsce za sprawą viralowej wypowiedzi posłanki Izabeli Bodnar i jej środowiska znów odżyła debata publiczna na temat obowiązkowego egzaminu z matematyki na maturze i istoty nauki matematyki jako takiej. Inicjatywa w kierunku zdjęcia matematyki wypłynęła w dużej mierze na skutek skarg uczniów i rodziców. Drugim istotnym viralem, który powstał na tej kanwie i krąży po sieci, jest wypowiedź młodego chłopaka wygłoszona w Sejmie. Narzeka on, że nie może zdać matury z matematyki, i mówi, że przez matematykę nie pójdzie na studia i będzie kopać rowy. Zupełnie tak, jakby każdy musiał iść na studia, a nie potrzebowalibyśmy osób od kopania rowów. W dodatku dzisiaj kopanie rowów może się odbywać, a wręcz często się odbywa, np. za pomocą koparko-ładowarki, często wartej więcej niż nowy mercedes, a kierowca koparko-ładowarki z uprawnieniami ma potencjał na większe zarobki niż wielu absolwentów masowych studiów. Nie chcę więc straszyć naszego bohatera, ale już wkrótce może być dużo więcej chętnych do kopania rowów, niż mu się wydaje, i wcale może mu nie być tak łatwo znaleźć zatrudnienie w tej branży.

Królowa nauk

Zostawmy jednak tę dygresję i zastanówmy się nad faktyczną ideą stojącą od zawsze za nauką matematyki. W nauce matematyki nigdy nie chodziło, a przynajmniej nigdy nie powinno chodzić, o nauczenie do perfekcji stosowania cotangensa albo tangensa. Tak samo jak na języku polskim w nauce czytania, wbrew pozorom nigdy nie chodziło nauczycielom o odróżnianie liter jako cel sam w sobie. Po to odróżniamy litery, żeby nauczyć się na ich podstawie czytać, a sama umiejętność czytania otwiera nam drogę do komunikacji w świecie. Matematyka natomiast ma nas obdarować niemniej ważnymi umiejętnościami: stosowania logiki, umiejętności rozwiązywania problemów i myślenia przyczynowo-skutkowego. Są to umiejętności, które mają przełożenie na całą naszą życiową postawę. Różnica jest tylko taka, że o ile potrafimy w sposób dość prostego związku przyczynowo-skutkowego dostrzec korzyści płynące z umiejętności czytania, o tyle już nie dostrzegamy wpływu nauki matematyki na funkcjonowanie naszych neuronów i tego, jak nauka matematyki sprzyja w praktyce nauce wszystkiego innego. Naukowcy z wydziału psychologii eksperymentalnej na Uniwersytecie Oksfordzkim w Wielkiej Brytanii kilka lat temu przebadali grupę nastolatków uczących się okresowo matematyki. Wynik ich badań nie pozostawił wątpliwości, że matematyka pozostaje tym dla mózgu, czym siłownia dla mięśni. Już w trakcie badań szybko ujawniono np., iż nauka matematyki wytwarzała w mózgu większ stężenie kwasu gamma-aminomasłowego. Pełni on bardzo ważną rolę, gdyż nadaje mózgowi plastyczność. Jego wysokość odpowiada za istotne funkcje poznawcze, rozumowanie, pamięć, umiejętność uczenia się. Wpływ matema tyki na nasz umysł nie pozostaje więc tylko publicystycznym zaklęciem, ale przebadanym biologicznie faktem. Może dlatego swego czasu Jan Śniadecki pisał intuicyjnie, że matematyka jest królową nauk.

Poziom nauki matematyki w Polsce spada. Ostatnie duże i obszerne badania nad poziomem nauki matematyki przeprowadziła Najwyższa Izba Kontroli w swym raporcie „Matematyka do poprawy”. Statystyka z raportu dotyczy uczniów z lat 2015–2017. Wynika z niej, że aż 42 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych kontrolowanych przez NIK miało na świadectwie z matematyki tylko ocenę dopuszczającą. Czyli co drugi polski uczeń ledwo zdał do następnej klasy z matematyki. W społeczeństwie, które, bazując jeszcze na obecnym trendzie i sile pokolenia milenialsów, słynie na całym świecie z wysokiego poziomu inżynierów, informatyków, programistów, niemalże co drugi licealista ma problemy ze zdaniem z matematyki. Jednocześnie według raportu NIK tylko ok. 1–2 proc. uczniów ma ocenę celującą z matematyki. To, iż obecni polscy nastolatkowie wciąż plasują się w mocnej średniej w rankingach OECD na tle Europy, świadczyć może tylko o upadku nauki w całej Europie jako takiej. To jednak nie znaczy, że należy równać w dół.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.