Dla niepublicznych placówek pieniędzy nie ma i nie będzie
Rząd sukcesywnie ogranicza wysokość przyznawanej dotacji prywatnym placówkom. „To naruszenie konstytucyjnej zasady równości wobec prawa” – alarmują prawnicy. Dla niepublicznych szkół i przedszkoli pieniędzy będzie mniej.
Zatrzymania dyrektorów prywatnych placówek oświatowych, którzy wyłudzili wielomilionowe dotacje z budżetu państwa, sprawiły, że nad oświatowymi przedsiębiorcami zawisło widmo masowych kontroli, m.in. ze strony samorządów. Obcięto im też dotację o 0,6 proc. – Będziemy zmuszeni przeprowadzić dodatkowe kontrole w placówkach niepublicznych w zakresie prawidłowości wydatkowania dotacji. Oczywiście wszystko jest uzależnione od jednak ograniczonej liczby urzędników, którzy mają odpowiednie kompetencje – mówi Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. W ostatnich dniach pojawiły się natomiast propozycje zmian, które będą skutkować obniżeniem dotacji i jej zamrożeniem dla niepublicznych przedszkoli w 2026 r. „To zamach na przedsiębiorczość i naruszanie zaufania obywatela do państwa” – uważają przedstawiciele niepublicznej oświaty.
Kij i marchewka
Pod płaszczykiem korzystnych i oczekiwanych rozwiązań posłowie Koalicji Obywatelskiej przemycają bardzo niebezpieczne propozycje dla niepublicznej oświaty. Chodzi o poselski projekt nowelizacji ustawy o finansowaniu zadań oświatowych wniesiony do Sejmu przez posłów Koalicji Obywatelskiej. Naprawia on lukę prawną. Powodowała ona, że jednostka oświatowa, która uzyskała wpis i rozpoczęła działalność pomiędzy 16 czerwca a 30 września roku bazowego, z mocy prawa wyłączona jest od uzyskania dotacji przez cały kolejny rok budżetowy (pisaliśmy o tym: „Finansowanie zadań oświatowych z błędem i blokadą dla nowych szkół”, DGP nr 151/2025).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.