Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Edukacja

Nauka prawa powinna rozpoczynać się w gimnazjum

16 czerwca 2009
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, iż żyjemy w czasach, w których systematycznie rośnie znaczenie prawa. Dotyczy to nie tylko przedsiębiorców czy urzędników, ale także zwykłych obywateli. Nowe akty prawne i zmiany już istniejących są tworzone przez organy prawodawcze w ilościach niemal hurtowych. Ogromną rolę odgrywa też prawodawstwo Unii Europejskiej, które przenika od wielu lat każdą dziedzinę życia. Wydawałoby się zatem, że Polacy są obeznani przynajmniej z podstawami systemu prawnego naszego kraju. Badania przeprowadzone ostatnio przez TNS OBOP na zlecenie Krajowej Izby Radców Prawnych dały jednak zaskakujące wyniki. Ogromna większość Polaków nie zna podstawowych pojęć prawnych, jak np. pozew. Nie umie też odpowiedzieć na pytanie o liczbę instancji w postępowaniu sądowym i nie potrafi określić, do kogo zwrócić się o pomoc prawną w prostej sprawie karnej.

Przyczyn takiego stanu rzeczy można upatrywać w systemie edukacji, który nie przykłada absolutnie żadnej roli do kształtowania świadomości prawnej uczniów. Dopiero w szkołach wyższych przewidziano obowiązkowe zajęcia z podstaw prawa. Mogą to być całkiem ambitne treści. Elementy prawoznawstwa, istota, pojęcie i funkcje prawa, tworzenie i źródła prawa, stosunki prawne, podmioty prawa, elementy polskiego prawa konstytucyjnego, administracyjnego, finansowego, cywilnego, handlowego i prawa pracy, jak również prawa europejskiego – to tylko przykłady z programu pewnej uczelni prywatnej. Czy jednak nie należałoby wprowadzać uczniów w świat prawa, od którego i tak nie uciekną, nieco wcześniej? W gimnazjach i liceach powinni oni na obligatoryjnym przedmiocie pozyskać elementarne wiadomości na temat wiedzy o prawie, prawa polskiego i prawa Unii Europejskiej. Obecnie zasadniczy problem stanowią przeładowane programy nauczania, w które trudno cokolwiek nowego wcisnąć. Problemem jest też kadra. Przeszkoleni nauczyciele np. wiedzy o społeczeństwie raczej nie poradzą sobie merytorycznie, a dla nowego etatu może nie starczyć godzin. Co najmniej te dwie sprawy należałoby zatem rozwiązać.

Powszechne edukowanie społeczeństwa w kwestiach prawnych przynosi wiele korzyści. Zaliczyć do nich można znajomość własnych praw i obowiązków, np. w relacji z sądem, policją, prokuratorem czy urzędnikiem. Uświadomienie, iż ignorantia iuris nocet, mogłoby spełniać też cele prewencji ogólnej pozytywnej i negatywnej. Mam na myśli specyficzne jej pojmowanie, nie tylko karnoprawne, ale i szersze – wywiązywanie się ze zobowiązań cywilnoprawnych, terminowe płacenie podatków, współpraca z organami państwa itp. Próżno jednak liczyć na cud. Pisanie pozwów, nawet w postępowaniu uproszczonym, nie stanie się powszechną umiejętnością, a na pytanie o instancyjność mało kto odpowie cytatem z konstytucji. Dopóki prawo nie będzie w miarę zrozumiałe, nie tylko dla zawodowca, po wielu latach nauki i praktyki, dopóty nie ma co liczyć na ugruntowaną świadomość prawną wśród Polaków.

954b2c8d-d1f4-4eb0-8a8a-04e8317a4a7e-38913332.jpg

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.