Nauczyciele w niewoli szkolnej biurokracji
Zamiast uczyć, pedagodzy piszą sprawozdania na wypadek kontroli z kuratorium
Dziś, w Dniu Nauczyciela, polskie szkoły będą świecić pustkami. Lekcje zostały odwołane, więc uczniowie w większości zostaną w domu. Pracować będą jedynie nauczyciele, którzy w wolnym od zajęć czasie uzupełnią dzienniki, przygotują plany dydaktyczne i napiszą sprawozdania. I będą czekać na zapowiedzianą kontrolę.
Kontrole i wizytacje to zmora polskich nauczycieli, bo wymusza na nich sporządzanie dokumentów. Według pedagogów są one bezużyteczne. Z czego to wynika? Każde zajęcie w szkole, od codziennych lekcji po sposób organizacji wycieczek, podlega kontroli z kuratoriów. Dlatego nauczyciele dokumentują każdy swój krok, a sprawozdania wysyłają do dyrekcji, która przechowuje te pisma na wypadek, gdyby przyszli urzędnicy.
Podkładka na wszystko
- Wizytatorzy kontrolują to, jak władze szkolne kontrolują pracowników. Nie interesuje ich, co mówią pedagodzy, tylko co jest na papierze - mówi Jerzy Królik z Gimnazjum nr 37 we Wrocławiu.
Każdy rok szkolny zaczyna się więc od zbierania podpisów. Najpierw trzeba poprosić rodziców, aby złożyli wzory podpisów, których będą używać na dokumentach. - Nic nie opiera się na zaufaniu, na wszystko trzeba mieć podkładkę - mówi Dariusz Chętkowski z XXI LO w Łodzi. Jego zdaniem jeszcze kilka lat temu wystarczyło powiedzieć, jak będzie wyglądać matura. Dziś wszyscy muszę pisemnie potwierdzić, że nauczyciel rzeczywiście zapoznał ich z tymi informacjami. Potem pedagog musi zrobić notatkę na ten temat w dzienniku. Pod wpisem w dzienniku parafkę stawiają też przedstawiciele rady rodziców. Po co? To podkładka na wypadek wizytacji. I kolejny przykład: na początku tego roku wychowawcy mieli przeczytać uczniom notatkę z MEN, jak należy się chronić przed świńską grypą. Wykonanie zadania musieli potem potwierdzić na piśmie.
Kolejny nauczycielski obowiązek to pisanie sprawozdań: z rozmowy z uczniem, spotkania z rodzicami, z zajęć pozalekcyjnych i z wycieczki. Spowiadać się trzeba również z każdej lekcji.
Lekcja numer 50
Tu pracy przysporzyła pedagogom nowa podstawa programowa: najpierw trzeba rozpisać szczegółowy plan zajęć na cały rok, a potem co do godziny określić, jak będzie on realizowany. Dzięki temu dyrektor szkoły czy wizytator może wyrywkowo sprawdzić, czy na lekcji opatrzonej numerem 50 nauczyciel rzeczywiście realizuje zapowiedziany temat.
Problem szkolnej biurokracji zauważyło już Ministerstwo Edukacji Narodowej, obiecując, że od tego roku formalności będzie mniej - by nauczyciele mogli się skupić na wychowywaniu uczniów. Temu między innymi miała służyć zmiana zasad tzw. nadzoru pedagogicznego. Okazało się jednak, że nauczyciele produkują jeszcze więcej dokumentów, tyle że innych. - Stan permanentnej reformy szkolnictwa wymusza tworzenie kolejnej dokumentacji - mówi Dariusz Chętkowski.
Jego spostrzeżenia potwierdzają inni nauczyciele. - Od tego roku mamy nową, 19. godzinę pensum. Spędzam w szkole po kilkanaście dodatkowych godzin, więc teraz muszę tylko wybrać, którą z nich mam opisać jako 19. w specjalnym dzienniku - opowiada Adam Rębacz z warszawskiego liceum im. Hoffmanowej.
Nauczyciel jak urzędnik
Pedagodzy są zgodni: resort edukacji traktuje ich jak urzędników z nadmiarem wolnego czasu. - Nie da się inaczej, jak tylko pokochać papiery - mówi dyrektorka Gimnazjum nr 26 w Gdańsku Eugenia Końko. Z tą opinią nie zgadza się Robert Gwiazdowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha. Jego zdaniem biurokracja w szkole jest absurdalna. - Służy wyłącznie zapełnianiu półek w urzędach. Nie dziwię się nauczycielom narzekającym, że muszą przedstawiać urzędnikom sprawozdanie, co robili na wycieczce. Po co? - pyta.
Cezary Urban, poseł PO i nauczyciel, przyznaje, że biurokracji jest w polskiej szkole bardzo dużo, ale nie więcej niż w ostatnich latach. - A nauczyciele narzekają po prostu z przyzwyczajenia - mówi.
@RY1@i02/2009/201/i02.2009.201.000.009a.001.jpg@RY2@
Jaki jest polski nauczyciel
Klara Klinger
klara.klinger@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu