Do uczelni trafiło już 3,5 mld zł unijnej pomocy
DEBATA "DGP" - Unijne pieniądze przeznaczane na rozwój infrastruktury szkół wyższych we wschodniej Polsce posłużą nie tylko uczelniom, ale także całemu regionowi - zgodzili się uczestnicy konferencji w Lublinie
podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego
Zmienia się bardzo dużo i zmieniać się będzie jeszcze więcej. Dzięki Programowi Rozwój Polski Wschodniej w chwili obecnej uczelnie zawarły umowy na przyznanie unijnych dotacji na kwotę 2 mld zł. To nie są bajki czy obiecanki, ale realne środki finansowe, które już pracują w Polsce Wschodniej. Dzięki tym pieniądzom uczelnie zmieniają swoje oblicze, zarówno od strony dydaktycznej, jak i badawczo-naukowej. Oprócz Programu Rozwój Polski Wschodniej są także finansowane z Programu Kapitał Ludzki, Innowacyjna Gospodarka, Infrastruktura i Środowisko oraz z regionalnych programów operacyjnych. Gdy podsumować wszystkie dotacje, to okazuje się, że do uczelni trafiło prawie 3,5 mld zł. W chwili obecnej te pieniądze są nakierowane przede wszystkim na zadanie infrastrukturalne. Na ten cel idzie 80 proc. tych pieniędzy.
Reszta to projekty miękkie. Pieniądze są nakierowane przede wszystkim na kierunki matematyczno-techniczne i przyrodnicze.
Od strony organizacyjnej radzimy sobie bardzo dobrze z wydawaniem tych funduszy. Jednak uważam, że trzeba się zastanowić, czy rozwiązują one wszystkie problemy uczelni wyższych w Polsce Wschodniej. Czy tych środków nie powinno być więcej i jak zostaną one wykorzystane. Dodatkowo straszy się nas cały czas niżem demograficznym, tak więc pojawia się pytanie, czy zapełnimy sale dydaktyczne i najnowocześniejsze laboratoria, które powstają dzięki wsparciu unijnemu.
prorektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie
Środki kierowane w ramach Programu Rozwój Polski Wschodniej przede wszystkim zapobiegają marginalizacji mniejszych ośrodków. Unijne pieniądze rzeczywiście przyczyniają się do rozwoju ośrodków akademickich, ale w pierwszym rzędzie przyczyniają się do rozwoju regionów. Jeśli mówimy o polityce zrównoważonego rozwoju, to te regiony nie będą miały szansy na rozwój bez silnych uczelni. Dlatego każdy powinien dysponować co najmniej jednym ośrodkiem akademickim, by mógł się rozwijać zgodnie z zasadą, że bez kapitału ludzkiego nie ma rozwoju gospodarczego.
Po drugie, można powiedzieć, że jeśli chcemy konkurować w europejskiej przestrzeni badawczej, to nie mogą tego robić uczelnie, których infrastruktura jest zaniedbana.
rektor Politechniki Lubelskiej
Politechnika Lubelska bardzo dobrze wykorzystuje możliwości, jakie stworzyły środki unijne. Otrzymaliśmy z Programu Rozwój Polski Wschodniej około 140 mln zł na inwestycje w bazę lokalową i w laboratoria. To pozwoli nam na uruchamianie nowych specjalności, takich, które wpasowują się w strategię rozwoju naszego regionu. Chcemy kształcić młodzież na kierunkach, które zapewniają im później pracę, i żeby nasza młodzież już podczas studiów nawiązywała ścisłe kontakty z zakładami pracy, żeby nasi studenci odbywali praktyki w zakładach, żeby pisali prace dyplomowe nie na półkę, a pod konkretne zapotrzebowanie ze strony biznesu. W piątek został rozstrzygnięty konkurs jednej z notowanych na giełdzie spółek lubelskich, która ściśle z nami współpracuje. Nasi absolwenci opracowali bardzo ciekawe rozwiązania, które niewątpliwie zostaną wdrożone.
Wydatkowanie pieniędzy z Programu Rozwój Polski Wschodniej rzeczywiście poprawia bazę lokalową, ale ponadto przyciąga rzesze studentów z bardzo biednych regionów naszego województwa. Ta młodzież nie miałaby szans studiować w dużych ośrodkach, bo po prostu koszty utrzymania tam są o wiele wyższe niż u nas. Natomiast zapewniając im możliwość studiowania na miejscu, dajemy im szansę na uzyskanie wykształcenia i działamy na rzecz rozwoju regionu.
dziekan Wydziału Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku
Białystok i całe Podlasie jest bardzo biednym regionem. Nasi potencjalni studenci nie byliby w stanie ze względów finansowych studiować w innych ośrodkach. Dlatego też istnienie dobrych ośrodków naukowo-dydaktycznych w Białymstoku czy też w innych miastach Polski Wschodniej jest bardzo istotne. Chciałam podkreślić jeszcze jeden bardzo ważny aspekt istnienia uczelni na Kresach Wschodnich. Celowo użyłam tego sformułowania, ponieważ nawiązujemy bardzo szerokie kontakty z państwami ościennymi: z Litwą, Łotwą, Białorusią i Ukrainą. Są to kontakty zarówno na poziomie dydaktycznym, jak i naukowym. Dzięki nim młodzież z tych państw przyjeżdża do naszego ośrodka, na razie na okres wakacyjny, nasi studenci z kolei odwiedzają bratnie uczelnie. Oprócz tego prowadzimy zakrojone na szeroką skalę badania naukowe w kooperacji z naszymi kolegami ze Wschodu i myślę, że nasza rola jest ważna. Spełniamy taką samą rolę, jaką spełniały wobec polskich uczelni jeszcze nie tak dawno temu szkoły wyższe Zachodu.
prezydent Lublina
Pytanie o to, czy należy finansować uczelnie w Polsce Wschodniej i w jakim stopniu, jest fundamentalne. Należy je jednak rozszerzyć i zadać pytanie, czy powinniśmy wyrównać szansę między regionami. Negatywna odpowiedź doprowadziłaby do tego, że tu, na Wschodzie, nie będzie infrastruktury i będziemy mieli dzikie pola. Tymczasem chodzi o to, by wszyscy mieszkańcy naszego kraju mieli równe szanse na zdobywanie wiedzy.
Widzę, co robią pieniądze unijne z naszymi uczelniami. Przez całe życie pracowałem w Polskiej Akademii Nauk i kiedy odchodziłem na stanowisko prezydenta, to robiłem to z pewnym żalem. Cztery lata temu w końcu pojawiły się możliwości, by zdobyć pieniądze na laboratorium, o którym myślałem przez 30 lat. Tymczasem przez ostatnie cztery lata powstały u nas nowoczesne laboratoria na światowym poziomie. Niedawno dostałem wiadomość od przyjaciela, który pracuje na Uniwersytecie w Lozannie i który był na UMCS. Powiedział mi, że tak dobrze wyposażonych laboratoriów jak w Lublinie może nam zazdrościć wiele zachodnioeuropejskich uczelni.
podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Odwracając to pytanie, chciałbym zapytać: co by się stało, gdybyśmy nie inwestowali w rozwój szkolnictwa wyższego? Jeżeli pewne regiony pozostawimy bez dobrze wykształconych kadr, to skażemy je na trzeciorzędną rolę do odegrania przy pewnych decyzjach lokalizacyjnych dotyczących poszczególnych branż przemysłu. Jeśli chodzi o Program Rozwój Polski Wschodniej, to proszę zauważyć, że to jest dopiero trzeci rok realizacji tego programu i inwestycje dopiero zostały rozpoczęte. Zbudowanie odpowiedniego zespołu badawczego wymaga czasu. Mam nadzieję, że silne ośrodki badawcze pojawią się u nas szybko.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inną rzecz: na rolę, jaką fundusze unijne odgrywają w poprawie warunków finansowania uczelni. Otóż jeśli zsumujemy środki dostępne w ramach programów operacyjnych i porównamy je z budżetem inwestycyjnym ministerstwa szkolnictwa wyższego, to jest tego 12 razy więcej. Inaczej mówiąc: dostaliśmy do ręki dwunastoletni fundusz inwestycyjny. Dzięki niemu uda nam się przeskoczyć w rozwoju uczelni wyższych 12 lat do przodu.
Dlatego ten okres jest szczególny, jeśli chodzi o budowę infrastruktury dydaktycznej i częściowo infrastruktury badawczej. Mam nadzieję, że ta infrastruktura powstanie w ciągu najbliższych trzech lat, co jest konieczne, jeżeli chcemy być równorzędnym partnerem w zakresie nauki i w zakresie szkolnictwa wyższego w Europie. To nie jest kwestia tego, czy warto inwestować, czy też nie warto. To po prostu trzeba robić. Jeżeli chcemy być społeczeństwem nowoczesnym, jeżeli nie chcemy dzielić Polski na regiony mniej czy bardziej zaniedbane inwestycyjnie, jeżeli chcemy stworzyć wszystkim jednakowe szanse, to musimy inwestować.
Duża część środków inwestycyjnych została przeznaczona na poprawę infrastruktury badawczej. To jest naszą główną troską na najbliższą perspektywę. Chodzi nie tylko o infrastrukturę badawczą w uczelniach, ale także o stworzenie centrów badawczych w Polsce. Nie muszą one być zlokalizowane w jednym konkretnym miejscu. To mogą być centra, które będą wirtualnie połączone w jeden wielki ośrodek. Dopiero takie centrum postawi nas w równoprawnej pozycji w czasie rozmów czy spotkań z naszymi partnerami w Europie.
Zanim odpowiem na to pytanie, muszę zwrócić na coś uwagę. Otóż mówiąc o miliardach złotych, nie chciałbym zostawić wrażenia, że dobrobyt na uczelniach jest związany tylko z funduszami europejskimi. Przypomnę, że w Programie Rozwój Polski Wschodniej udział środków własnych uczelni jest niewielki. Reszta pochodzi z budżetu państwa. Bez nich nie można byłoby wykorzystywać środków europejskich.
Natomiast jeśli chodzi o przyszłość, to w najważniejszym dokumencie strategicznym dla Polski, czyli w Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego, którą 13 lipca przyjął rząd premiera Donalda Tuska, jest zapisana kontynuacja Programu Rozwój Polski Wschodniej. I dzisiaj już wszyscy, jak tutaj siedzimy, a w szczególności sami zainteresowani - rektorzy uczelni wyższych - powinni rozpocząć dyskusję o tym, ile i na co potrzebujemy pieniędzy po 2013 roku. Nie czekając na propozycje z Komisji Europejskiej i ze stolicy. Nawet jeśli się wdrapię na najwyższy budynek w Warszawie, to nie zobaczę wszystkich problemów, jakie mają uczelnie wyższe w pięciu regionach Polski Wschodniej. Niezwykle istotne jest to, aby już teraz rozpocząć dyskusję nad tym nowym okresem programowania, aby narzucić formę dyskusji o tym, na co powinniśmy wykorzystywać te pieniądze. To my powinniśmy przedstawić recepty i pomysł na to, jak chcemy wykorzystać wsparcie, jakie jest zapotrzebowanie na te pieniądze, a nie czekać na to, aż ktoś nam coś zaproponuje.
Uważam, że z jednej strony ważne są pieniądze na stawianie budynków, na zapełnianie ich aparaturą, ale nie mniej ważne są pieniądze, które można by przeznaczyć na przeszkolenie pracowników. W tej chwili kupujemy bardzo dużo ultranowoczesnej aparatury, szkolimy współpracowników, ale tylko na tyle, na ile możemy sobie na to pozwolić.
Chcielibyśmy bardzo rozwinąć także infrastrukturę informatyczną. Nasze ośrodki często nie posiadają tego typu infrastruktury, która pozwalałaby na stały kontakt pracowników uczelni ze współpracownikami na przykład z innych kontynentów. W przypadku naszej szkoły jest to bardzo istotne, ponieważ jesteśmy uczelnią medyczną i cierpimy na brak tego typu możliwości. Nasi naukowcy uczą się na przykład operacji chirurgicznych w oparciu o teletransmisję z wiodących ośrodków w USA. Ale z organizacją takich transmisji jest duży problem. Gdybyśmy mieli środki na zorganizowanie centrum telekonferencyjnego, na pewno pomogłoby to nam pokazać się w świecie, a także nawiązać kontakty z przemysłem, z którym usiłujemy współpracować.
Jeszcze jedna uwaga dotycząca następnych lat. Pamiętajmy, że aparatura, którą w tej chwili kupujemy, to jest aparatura najnowszej generacji. Tak naprawdę starzeje się ona w ciągu trzech, czterech lat od zakupu. W związku z tym to, co kupujemy w 2010 czy w 2011 roku, już w 2015 roku powinno zostać wymienione na nowe.
Na naszej uczelni - Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie - rozwijany jest bardzo mocno nurt bioenergii i z całą pewnością moglibyśmy stworzyć projekt obejmujący budowanie bazy badawczej. Są także pewne przedsięwzięcia wynikające z kapitału, który został zainwestowany w programie Innowacyjna Gospodarka. Inny obszar, który mógłby być rozwijany na znacznie większa skalę, to z całą pewnością inżynieria środowiska. Choćby z tego powodu, że mieścimy się w regionie, który szczyci się hasłem: Warmia i Mazury - cud natury. To jest właśnie obszar, w którym mogłyby się znaleźć projekty tworzenia infrastruktury naukowo-badawczej na najwyższym poziomie.
Chciałbym wrócić do innego wątku, który się dziś przewija. Chodzi o efektywność wykorzystania środków. Jestem przekonany, że większość osób, które funkcjonują w świecie akademickim, zgodzi się z tym, że na efekty badań naukowych trzeba czekać cierpliwie. Na razie jesteśmy na etapie budowania infrastruktury, a dopiero potem będą efekty.
Moją sugestią co do wykorzystywania kolejnych strumieni środków, jeśli takie będą, jest przeznaczenie ich na budowanie silnych zespołów badawczych. To one będą w stanie wykorzystać kupowaną obecnie aparaturę i dopiero wtedy pieniądz włożony w naukę może wrócić do gospodarki. Kolejność więc jest oczywista. Najpierw infrastruktura, później silne zespoły badawcze, następnie badania, a dopiero potem efekty gospodarcze. To, co może być niepokojące, to możliwość, że Program Rozwój Polski Wschodniej nie będzie w obecnej formule kontynuowany.
Jeśli nie będzie Programu Rozwój Polski Wschodniej od 2014 roku, to nie nazywam się Hetman! Jednak trzeba pamiętać, że wiele osób bardzo zazdrosnym okiem patrzy na ten program. I nie chodzi tylko o nasze polskie podwórko, ale także o całą UE. W związku z powyższym ciąży na nas niezwykła odpowiedzialność za wykorzystanie pieniędzy, które zostały przeznaczone na program. A uczelnie wyższe są najlepszymi beneficjentami w tym programie i najszybciej wykorzystują środki.
Dla Polski Wschodniej skończył się czas narzekania, skończył się czas malkontenctwa i mówienia o tym, że trzeba dodatkowego kapitału zewnętrznego, ponieważ jesteśmy biedni. Ten argument nikogo już dzisiaj nie przekonuje - ani w Warszawie, ani w Brukseli. Dzisiaj jedynym argumentem na to, by uzyskać jakieś środki zewnętrzne, jest przedstawienie dobrego pomysłu na ich wykorzystanie.
Może warto zastanowić się nad tym, by na potrzeby następnej perspektywy budżetowej stworzyć regionalną koncepcję rozwoju szkolnictwa wyższego powiązaną z koncepcją rozwoju gospodarczego. Czy państwo zastanawiali się nad możliwościami specjalizacji swoich regionów?
prorektor Politechniki Rzeszowskiej
Chcieliśmy w naszym regionie wydźwignąć wszystkie uczelnie do poziomu, który moglibyśmy nazwać społecznie akceptowalnym. Tak, by uczelnie stanowiły centrum kulturotwórcze i integrowały się z przemysłem. To nam się udaje dzięki funduszom unijnym. Przed nami drugi etap.
Ten drugi etap niewątpliwie musi polegać na specjalizacji. Nie da się dalej iść całym frontem we wszystkich uczelniach. I na pewno część środków finansowych musi pójść na to, by utrzymywać wydziały, które już są, ale nie stanowią z punktu widzenia rozwoju gospodarczego danego regionu jego wizytówki.
W przypadku Politechniki Rzeszowskiej stawiamy na to, że naturalnymi kierunkami dla nas będą lotnictwo, informatyka i inżynieria chemiczna. Na to właśnie jest zapotrzebowanie ze strony biznesu. Koncentracja przemysłu lotniczego wokół Rzeszowa jest wynikiem przede wszystkim dostępności kadr. One decydują o tym, że pojawiają się nowe firmy. I z tego punktu widzenia zgadzam się, że powinniśmy już teraz zacząć rozmawiać o tym, jak ma wyglądać perspektywa rozwoju szkolnictwa wyższego z wykorzystaniem środków unijnych po 2013 roku.
Na naszym uniwersytecie jesteśmy akurat w trakcie aktualizacji dokumentu, którym będzie strategia rozwoju na nadchodzącą dekadę. Tak się złożyło, że właśnie od mniej więcej wiosny toczy się taka debata na forum rad wydziału na naszej uczelni.
Dokonaliśmy pewnej konsolidacji przemyśleń, które będą przydatne w formułowaniu ostatecznej strategii. Późną jesienią, najprawdopodobniej w listopadzie, po takiej intelektualnej obróbce wszystkich przemyśleń będziemy przyjmowali nową, zaktualizowaną strategię rozwoju Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
Środki z Unii Europejskiej, pochodzące z Programu Rozwój Polski Wschodniej, zmieniają już dziś fundamentalnie uczelnię. I dlatego ta strategia musi to uwzględniać. To, co nas napawa pewną troską, to przede wszystkim zdolność do wykorzystania tego potencjału, który już powstał oraz który będzie dalej tworzony, bo mamy przynajmniej rok do sfinalizowania niektórych projektów.
Chcemy, by nasza uczelnia była dostrzegana w europejskiej przestrzeni badawczej, a także by była uczelnią przedsiębiorczą. Przedsiębiorczą jako instytucja, ale także by nasi pracownicy byli przedsiębiorczy. Mamy już dobrze funkcjonujące centrum innowacji i transferu technologii, co nie jest często spotykane na uczelniach o charakterze uniwersyteckim, bo politechniki mają w tym względzie bogatsze doświadczenia. Po trzecie, zależy nam, aby także nasi studenci byli przedsiębiorczy. Zatem staramy się, by ta zupełnie nowa jakość, która powstaje za pokaźne środki, znalazła odzwierciedlenie w strategii rozwojowej naszego uniwersytetu.
Chociaż reprezentuję uczelnię medyczną, która ma określoną specyfikę, nie oznacza to, że działamy w pustce. Jako uczelnia medyczna współpracujemy z Uniwersytetem w Białymstoku i z białostocką politechniką. Chcemy pójść w dwóch kierunkach: zastosować korzyści i zdobycze biologii molekularnej i biotechnologii w naukach medycznych oraz w kierunku nauk farmaceutycznych. I na to nastawiamy się na naszej uczelni, jeżeli chodzi o najbliższe kilka, może nawet kilkanaście lat. W związku z tym to, co zdobyliśmy w ramach Programu Rozwój Polski Wschodniej - zakup nowoczesnej aparatury - pozwoliło nam na dorównanie innym uczelniom w Polsce, a może także w Europie. Nawet zaczynamy przyciągać naukowców z Zachodu, którzy chętnie odwiedzają naszą szkołę i są zainteresowani współpracą. Tego nie udałoby się osiągnąć bez funduszy unijnych i bez nich nie będzie można utrzymać.
@RY1@i02/2010/201/i02.2010.201.206.0002.001.jpg@RY2@
Uczestnicy debaty "DGP" uważają, że dotowanie uczelni w mniej rozwiniętych gospodarczo regionach może dać im szansę na dogonienie ośrodków akademickich z długimi tradycjami
@RY1@i02/2010/201/i02.2010.201.206.0002.002.jpg@RY2@
Uboższa młodzież nie miałaby szans studiować w dużych ośrodkach, bo koszty utrzymania tam są wyższe niż u nas - mówi Marek Opielak
@RY1@i02/2010/201/i02.2010.201.206.0002.003.jpg@RY2@
Trzeba się zastanowić, czy pieniądze z UE rozwiążą wszystkie problemy uczelni - mówi Krzysztof Hetman
debatę prowadził Mariusz Gawrychowski
Zdjęcia Paweł Lipski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu