Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Polskie uniwersytety to światowa prowincja

2 lipca 2018

Pozycję polskiej nauki bezlitośnie obnaża prestiżowy ranking szanghajski, czyli klasyfikacja szkół wyższych. Znalazły się w nim tylko dwa polskie uniwersytety - Warszawski i Jagielloński. Ale dopiero w czwartej setce.

Ranking wyższych uczelni przygotowywany przez ekspertów z szanghajskiego Uniwersytetu Jiao Tong ogłaszany jest od 2003 r. i co roku elektryzuje środowiska naukowe na całym świecie.

Mająca wielowiekowe tradycje Jagiellonka i uważany za najlepszy w naszym kraju Uniwersytet Warszawski sąsiadują w szanghajskim zestawieniu z takimi szkołami jak Uniwersytet w Kansas, Politechnika w Montanie czy Londyńska Szkoła Higieny i Medycyny Tropikalnej.

- To właśnie na podstawie tej listy wyrabiana jest powszechna opinia o stanie szkolnictwa wyższego poszczególnych państw, a Polska wypada w niej tragicznie - mówi ekonomista prof. Krzysztof Rybiński z SGH i członek Rady Monitorującej "DGP".

W oczach szanghajskich ekspertów najbardziej liczą się wyraźne, międzynarodowe sukcesy naukowe uczelni. Punktowani są absolwenci i wykładowcy będący laureatami Nagrody Nobla i Medalu Filedsa (za odkrycia w matematyce), cytowalność w najbardziej prestiżowych pismach naukowych oraz artykuły opublikowane na podstawie badań w "Science" i "Nature". A tu, jak się okazuje, od lat nie mamy się czym pochwalić. Na 700 możliwych do zdobycia punktów Uniwersytet Jagielloński dostał w tym roku 71. Warszawski niewiele więcej, bo 75 (rok temu miał ich 75,3).

Ale tak naprawdę i te punkty polskie uczelnie dostały trochę na wyrost. Uniwersytetowi Warszawskiemu pomogło to, że niegdyś studiowali na nim laureaci Nagrody Nobla - pokojowej Menachem Begin (prawo skończył w 1935 roku) oraz za osiągnięcia w matematyce Leonid Hurwicz (obronił się w 1938 roku). UJ taki wynik osiągnął dzięki temu, że połączył się z Collegium Medicum i to ono zdobywa punkty za cytowalność badań.

- To rzeczywiście wyśrubowane kryteria, które kładą nacisk na osiągnięcia w dziedzinach medycznych i ścisłych. Ale to wcale nie oznacza, że możemy w Polsce poddać się i uznać, że nie będziemy się przejmować niskimi ocenami - mówi dr Krzysztof Pawłowski, ekspert ds. szkolnictwa wyższego i rektor National-Louis University w Nowym Sączu.

Eksperci tłumaczą jednak, że choć wymagania rankingu są mocno wyśrubowane, jest możliwy w nim awans. I jako przykład podają choćby Uniwersytet Karola w Pradze. On także startował z pozycji w czwartej setce, jednak w 2004 roku przebił się do trzeciej i wciąż utrzymuje wysoką pozycje. W uczelnię intensywnie inwestowano od kilku lat, zresztą kosztem innych mniejszych ośrodków, i opłaciło się. Naukowcy z tego uniwersytetu zaczęli osiągać niezłe wyniki na polu badań w naukach biologicznych i chemicznych, a za tym poszła w górę cytowalność.

- U nas rozwiązaniem mogłoby być choćby połączenie uczelni warszawskich: politechniki, uniwersytetów Medycznego i Warszawskiego w jedną wielką szkołę. Badacze na podobnych polach, zamiast konkurować, uzupełnialiby się, a ich wyniki sumowały na korzyść uczelni - uważa Pawłowski. - Ten efekt widać choćby po Jagiellońskim, który tylko dzięki połączeniu z Collegium Medicum utrzymuje się w czwartej setce - dodaje ekspert.

- Można by też zdecydować się na takie choćby małe kroki jak namówienie Wisławy Szymborskiej, by wykładała gościnnie na Jagiellonce - proponuje Rybiński. - Od razu punkty za wykładowców z Nagrodą Nobla poszłyby w górę. To żadne oszustwo, podobnie postępują uczelnie na całym świecie - tłumaczy.

@RY1@i02/2010/158/i02.2010.158.000.005a.001.jpg@RY2@

Fot. Krzysztof Wójcik/Forum

Na 700 możliwych punktów w rankingu szanghajskim UJ zdobył tylko 71

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

współpaca Tomasz Żółciak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.