Pensja tylko za obecność
● Związki oskarżają gminy, że pieniądze z budżetu na oświatę przeznaczają na inne cele
● Karta nauczyciela nie motywuje pedagogów do pracy, bo wszystkim zapewnia te same pensje
● Nauczyciel, który za złą pracę straci dodatek motywacyjny, i tak otrzyma dodatek wyrównawczy
Nauczyciele nie są objęci średniorocznymi wskaźnikami wzrostu płac w sferze budżetowej. I dlatego rząd może ich potraktować szczególnie. Dzisiaj w trakcie negocjacji związków oświatowych z rządem ma zostać ustalona m.in. wysokość kwoty bazowej, tj. podstawa do wyliczenia ich średnich pensji. Będzie też negocjowany termin podwyżek.
Wzrost płac nauczycieli powinien oznaczać zwiększenie budżetowej subwencji oświatowej dla samorządów. To one opowiadają, pod groźbą konieczności wypłacania specjalnych dodatków, aby nauczyciele dostali to, co obiecuje im rząd. W tym roku subwencja wyniesie 35 mld zł. Ponieważ jest ona przyznawana w przeliczeniu na liczbę uczniów, a nie nauczycieli, gminy nie otrzymują często wystarczających środków. Liczba uczniów, a tym samym kwota subwencji może się nie zmieniać, a pensje nauczycieli idą w górę. Samorządy muszą więc dopłacać do nich z własnych pieniędzy.
- Otrzymujemy 230 mln zł subwencji, a dopłacamy do oświaty ok. 100 mln zł - mówi Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni.
Związki wskazują, że gminy mają wystarczającą ilość pieniędzy na podwyżki. Zarzucają im, że przekazują subwencje na inne cele, a nie na oświatę.
- Nie możemy doliczyć się 12 mld zł, bo gminy przekazały je np. na budowę kanalizacji lub dróg - mówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych.
Samorządy odpierają te zarzuty.
- Zdecydowana większość gmin dopłaca do oświaty - mówi Ewa Łowkiel.
Ustalana przez rząd podwyżka kwoty bazowej oznacza, że gminy muszą nauczycielom zagwarantować średnie płace liczone jako procent tej wartości. Narzuca to Karta nauczyciela.
Taki system jest jednak powszechnie krytykowany. Wszyscy nauczyciele bez względu na motywację do pracy zarabiają tyle samo. Gminy nie mogą też zatrudnić pedagogów taniej, mimo że zwłaszcza w mniej zamożnych regionach godziliby się oni na pracę za niższą pensję.
Obecnie na średnie wynagrodzenie nauczyciela składa się 14 składników. A większość z nich nie motywuje nauczycieli do pracy. Na ich częściową likwidację zgadzają się nawet związki.
- Konieczna jest zmiana skomplikowanego dla gmin i nawet nauczycieli systemu wynagradzania. Można np. zlikwidować część dodatków, nie obniżając przy tym pensji - mówi Andrzej Antolak z sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność".
Większość z nich nie motywuje, a są one przyznawane za pełnienie funkcji, np. dyrektora czy wychowawcy, a nie za efekty pracy. Jest tak nawet z dodatkiem motywacyjnym.
- Powinien być dla najlepszych nauczycieli, a otrzymują go wszyscy, bo dyrektor szkoły nie chce konfliktu z radą pedagogiczną - wskazuje Sławomir Broniarz, prezes ZNP.
Samorządy postępują tak nie tylko ze względu na obawę przed konfliktami. Od tego roku muszą wypłacać tzw. jednorazowy dodatek uzupełniający nauczycielom, którzy nie osiągnęli średniej płacy z karty. Wszelkie dodatki pozwalają ją zapewnić.
W efekcie system wynagradzania nauczycieli przestał być w jakikolwiek sposób motywujący.
- Jeśli dyrektor szkoły odbierze nauczycielowi dodatek motywujący, bo np. źle prowadzi zajęcia, to i tak będzie mu musiał później wypłacić dodatek uzupełniający - mówi Ewa Łowkiel.
Dyrektorzy szkół wskazują, że podwyższanie pensji wszystkim pedagogom po równo nie ma sensu.
- 10 proc. nauczycieli, którzy do nas trafiają, ma prawdziwy zapał do pracy. Szybko jednak przekonują się, że ich zaangażowanie nie przekłada się na pensje. Są takie same jak tych co prawie nic nie robią - zauważa Bożena Woźniak, dyrektor liceum ogólnokształcącego w Drobinie.
Dodaje, że jedynym rozwiązaniem jest wprowadzenie kilkuletnich kontraktów dla nauczycieli.
W tym roku na wyrównanie pensji do średniej płacy nauczycieli samorządy wydały około 250 mln zł. Takie wyrównania otrzymali też ci, którzy nie pracowali, bo przebywali na urlopie dla poratowania zdrowia czy też ci, którzy ograniczali się do minimum, czyli 18 godzin zajęć tygodniowo.
@RY1@i02/2010/138/i02.2010.138.183.005a.001.jpg@RY2@
Podwyżki dla nauczycieli
Artur Radwan
artur.radwan@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu