Siłaczka jedzie na Wschód
Praca za granicą dla nauczycieli na pewno nie jest tak popularna, jak wśród lekarzy czy inżynierów, lecz jest to jedna z opcji, którą można wziąć pod uwagę. Jednak odwrotnie, niż jest to w przypadku innych zawodów, kierunek wyjazdów dotyczy wschodniej granicy, a nie zachodniej.
Pedagogów od nauczania początkowego, nauczycieli języka polskiego oraz historii zatrudniają najczęściej stowarzyszenia polonijne działające w danym regionie. Ogłoszenia o naborze można znaleźć na stronach Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą (ORPEG) lub bezpośrednio się z nimi kontaktując. Ośrodek nie tylko wybiera kandydatów, lecz także wypłaca im wynagrodzenie.
- W zależności od miejsca i pracy, jaką ma wykonywać, taki pedagog otrzymuje od 3 do 5 tys. zł ryczałtu - mówi Teresa Reszka z ORPEG. Kryteria są podobne - oprócz konkretnej specjalizacji nauczyciel musi mieć przynajmniej 5-letnie doświadczenie. Powinien też znać rosyjski, tak by nie miał kłopotu z porozumiewaniem się na miejscu. Musi też być gotowy na trudne warunki pracy. Nie zawsze jest to bowiem praca w jednej szkole. Często wiąże się to z jeżdżeniem od jednej miejscowości do drugiej na pojedyncze zajęcia, czasem także dla dorosłych. Koszty zakwaterowania w części, czasem w całości, pokrywa mu stowarzyszenie. Zostać może tam przez 4 lata. W indywidualnych przypadkach pobyt może być przedłużony do 5 lat, potem jednak pedagog musi mieć przynajmniej 3-letnią przerwę, by móc znowu aplikować na wolne stanowisko za granicą.
Jest oczywiście możliwość pracy na Zachodzie, choćby w szkołach polonijnych. Jednak pracę znajdują tam osoby mieszkające w danym kraju na stałe.
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu