Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Firmy wchodzą do szkół: zamiast nauki lekcja reklamy

29 czerwca 2018

Nie ma zakazu akcji marketingowych w placówkach edukacyjnych. Producenci to wykorzystują

Do szkół i przedszkoli masowo wdzierają się reklama i agresywny marketing. Samorządy zrzucają winę na dyrektorów. Ci wpuszczają firmy, bo dzięki temu placówki dostają dodatkowe fundusze. A rodzice są bezradni.

W Zespole Szkół Sportowych nr 70 w Warszawie w kwietniu zorganizowano prezentację nowych butów Adidas. - Odbyła się w trakcie zajęć lekcyjnych. Każdy uczeń mógł je przymierzyć i w nich zagrać - opowiada ojciec dziecka uczącego się w tej placówce (dane do wiadomości redakcji). Szefowa placówki Barbara Mierzwa broni się: - Nic mi nie wiadomo o takiej prezentacji. Może zorganizował ją klub sportowy współpracujący ze szkołą? Zgodziłam się jedynie na zamieszczenie logo firmy na schodach - mówi. Tłumaczy, że za tę reklamę otrzymała trzy repliki piłki na Euro 2012. Koszt jednej to ok. 100 zł. Także firma Adidas nie ma sobie nic do zarzucenia. - Trzeba odróżnić sprytne mechanizmy sprzedażowe od angażowania młodych ludzi w sport, np. przez promocję turnieju piłkarskiego z pomocą światowych gwiazd piłki nożnej. Nie widzę nic złego w propagowaniu przez nas piłki nożnej w obliczu takiego wydarzenia jak Euro 2012 w Polsce - mówi Łukasz Palczak, rzecznik prasowy Adidasa.

Stołeczny ratusz zapowiada kontrolę. - Prowadzenie prezentacji obuwia sportowego w czasie zajęć to już przesada - komentuje Beata Murawska, zastępca dyrektora biura edukacji Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.

To tylko jeden z wielu przypadków chwytów reklamowych stosowanych wobec dzieci w szkołach. Kuratoria twierdzą, że to zjawisko coraz powszechniejsze. - W jednym z gimnazjów w ubiegłym roku firma rozprowadzała środki do higieny intymnej dla dziewcząt i namawiała do zakupu. Zaleciliśmy dyrektorowi, aby nie dopuszczał do takich praktyk - mówi Wincenty Janowiak z Kuratorium Oświaty w Krakowie. A w Katowicach rodzice poskarżyli się na dyrektora przedszkola, który na pogadankę dla dzieci zaprosił przedstawiciela fundacji McDonalds.

- Ustawa o systemie oświaty wyraźnie określa, że szkoła prowadzi działalność dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą. Stąd akcje reklamowe organizowane przez szkołę czy na jej terenie budzą zastrzeżenie - przyznaje Marek Michalak, rzecznik praw dziecka.

Ostrzej wypowiada się Ministerstwo Edukacji Narodowej: - Firmy reklamujące produkty w szkołach i odwołujące się w nich do łatwowierności dzieci dopuszczają się nieuczciwej konkurencji - mówi Joanna Dutkiewicz, rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jej zdaniem takie zachowania są naganne i powinny być zwalczane.

Rodzice, którzy się sprzeciwiają takim praktykom, są jednak bezradni. Kuratoria interweniują tylko przy oficjalnych skargach. Co więcej, w placówkach publicznych nie ma zakazu zamieszczania reklam. - Szkoły są niedoinwestowane i dlatego zawierają z firmami umowy sponsoringu. Jeśli firma sportowa wyposaży salę gimnastyczną w sprzęt, to nie widzę przeszkód, aby umieścić tam baner z jej logo - mówi Monika Rubaj-Królikowska, radca prawny w gminie Ustka.

- Walczymy z tym procederem. Sekretariat skutecznie odrzuca wszystkie propozycje - mówi Kazimierz Stankiewicz, wiceprezes zarządu spółki Szkoły Marzeń w Piasecznie oraz jej dyrektor zarządzający. Ale przyznaje, że przedstawiciele handlowi są bardzo nachalni i próbują różnymi sposobami wywrzeć presję bezpośrednio na dyrektorach.

Samorządy udają, że nie ma sprawy, bo szkoły są niedoinwestowane

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.