Zmuśmy szkoły do rywalizacji
Minister Gowin dereguluje bardzo wiele zawodów, a jeszcze więcej deregulować chce. Ja bym np. taksówkarzom darował, za to otworzył zawód nauczyciela. Co jak co, rynkowa oraz społeczna kontrola jakości pracy nauczycieli jest wyrazista - jak rzadko w którym zawodzie. Nad poziomem nauczania czuwa długi sznur osób: od dyrektora szkoły, po rodziców dzieci. Zwłaszcza tym ostatnim zależy na tym, by ich dzieci miały dobrą opiekę, stąd mają silną motywację, by naciskać na dyrekcję, żeby zatrudniała kogo trzeba. Przepisy oświatowe, nastawione nie na ściąganie z rynku jak najlepszych pracowników, lecz na produkcję szkoleń dla nauczycieli, tylko przeszkadzają. Rodzice i dyrektor patrzą na realia, ministerstwo i kuratoria patrzą na papierki. Do diabła z dyplomami, to nie one uczą. A jeśli w jakiejś szkole uważają inaczej, że jednak papier to rzecz święta, to niech stawiają kandydatom do prac takie wymagania, jakie uznają za stosowne. Podobnie jak korporacja taksówkowa: chce egzaminu, to niech robi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.