Dziennik Gazeta Prawana logo

Wójt może oddać szkołę lokalnemu stowarzyszeniu

2 lipca 2018

Oświata

Gminy mogą likwidować placówki i przekazywać je lokalnym organizacjom. Resort edukacji uważa to za radykalne działania, ale zgodne z prawem. Związki są innego zdania.

Samorządy w różny sposób szukają oszczędności w oświacie. Kolejny sposób to dokonanie formalnej likwidacji wszystkich szkół na terenie danej jednostki samorządowej, a następnie na nowo powołanie, ale już przez lokalne stowarzyszenie. Dzięki takiemu rozwiązaniu pedagodzy generują mniejsze koszty, bo nie są zatrudniani na podstawie ustawy - Karta nauczyciela.

Na takie działanie zdecydowała się rada gminy Leśniowice (woj. lubelskie). Jej wójt przekonywał wcześniej radnych, że większość wiejskich szkół boryka się z problemami finansowymi. Dlatego zaproponował, aby zlikwidować szkoły podstawowe i gimnazjum, a następnie ich prowadzenie zaproponować utworzonemu przez samorząd lokalnemu stowarzyszeniu. Co więcej, pensje nauczycieli powinny być zapewnione na poziomie zasadniczym, ale już bez obowiązku zapewniania średnich płac określanych odgórnie Kartą.

Nauczyciele przeciw

To rozwiązanie skrytykowali pracownicy placówek. Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) zarzucił wójtowi m.in. łamanie przepisów oświatowych. Co więcej, argumentował, że w stowarzyszeniowych szkołach pracują osoby, które nie mają kwalifikacji do bycia nauczycielami.

Ponadto kurator dwukrotnie uchylał stowarzyszeniu zezwolenie wójta na prowadzenie placówek.

- Odwoływaliśmy się do ministra edukacji, ale ten odpowiedział nam, że nie jest stroną w tym postępowaniu. Dopiero za trzecim razem kurator zweryfikował swoje stanowisko w tej sprawie - mówi Joanna Jabłońska, sekretarz gminy Leśniowice.

W efekcie placówki rozpoczęły działalność wraz z rokiem szkolnym 2012/2013, choć dopiero od 15 grudniu 2012 r. stowarzyszenie formalnie mogło działać, bo wtedy kurator nie zakwestionował już zezwolenia wójta.

ZNP wciąż uważa, że placówki działają nielegalnie.

- Szkoła utworzona po 15 grudnia 2012 r. nie może działać od 1 września 2012 r. Takie działania wójta są skandaliczne, bo prowadzą m.in. do obejścia prawa - mówi Sławomir Broniarza, prezes ZNP.

Samorządowcy przyznają, że oświatowe związki nie mogły blokować takich rozwiązań, jeśli radni podjęliby uchwałę o likwidacji placówek z powodów ekonomicznych. A następnie z oddolną inicjatywą wyszliby np. rodzice, aby na nowo je utworzyć.

- Nie mogliśmy rodzicom powiedzieć, że likwidujemy placówki z powodów ekonomicznych i nie utworzymy innych w zamian. Z kolei jeśli od razu zdecydowalibyśmy się na przekazanie placówek, w których liczba uczniów nie przekraczała 70, mogliśmy się narazić, na negatywną opinią kuratora - mówi Joanna Jabłońska.

Podkreśla, że przepisy oświatowe pozwalają na likwidację szkół, nawet jeśli opinia kuratora w tej sprawie jest negatywna. W przypadku przekazania jest to niemożliwe.

Nie ma problemów

Dla rodziców i uczniów tego rodzaju zmiany organizacyjne nie mają większego znaczenia. Wciąż placówki stowarzyszeniowe są publiczne i bezpłatne oraz dostępne dla każdego ucznia zamieszkałego na terenie gminy.

- Kolejny rok już tak funkcjonujemy i poza kilkoma nauczycielami wszyscy są zadowoleni. Osoby zatrudnione do prowadzenia zajęć muszą się bardziej starać, bo nie są już chronione przez Kartę - wyjaśnia Joanna Jabłońska.

Co ciekawe, problem dostrzega lubelski kurator, który w styczniu tego roku zwrócił się do ministra edukacji narodowej, aby zajął stanowisko w przedmiotowej sprawie.

- To skandaliczne, że ministerstwo nie reaguje na przypadki łamania prawa przez samorządy - mówi Sławomir Broniarz.

Resort uznaje, że nie jest stroną tego sporu.

- Gdybym był na miejscu wójta, nigdy bym nie zrobił tak radykalnych zmian. Jednak prawo jest prawem, a samorząd nie popełnił błędów proceduralnych - mówi Tadeusz Sławecki, wiceminister edukacji narodowej.

Dodaje, że ministerstwo - w ramach nadzoru - nie mogło w tym przypadku zainterweniować. Jest to zadanie wojewody.

7 tys. nauczycieli ma w tym roku stracić pracę z powodu likwidacji szkół

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.