Rządowe propozycje dyskryminują dzieci dowożone do prywatnych przedszkoli
Oświata
Opiekunowie, którzy z powodu braku miejsc w samorządowym przedszkolu wybiorą to prywatne znacznie oddalone od domu, mogą nie zostać objęci gminnym transportem. Zdaniem prawników takie rozwiązanie jest niekonstytucyjne.
Po wakacjach gminy będą musiały dowozić dzieci nie tylko do podległych im przedszkoli, lecz także do niektórych prywatnych placówek. Dotyczy to tych maluchów, których odległość z domu do placówki jest większa niż trzy kilometry. Z takiego prawa korzystają obecnie pięciolatki w przedszkolach samorządowych (są objęte obowiązkiem wychowania przedszkolnego), a także sześciolatki, których rodzice nie zdecydowali się zapisać ich do pierwszej klasy szkoły podstawowej.
Nowe rozwiązania przewiduje projekt nowelizacji ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (t.j. Dz.U z 2004 r. nr 256, poz. 2572 z późn. zm.). Dziś zajmą się nim posłowie na posiedzeniu połączonych sejmowych komisji edukacji, nauki i młodzieży oraz samorządu terytorialnego i polityki regionalnej.
Przepisy przewidują, że gmina będzie musiała zapewnić dowóz także dzieciom uczącym się w prywatnych przedszkolach, ale tylko tych, które zdecydują się nie pobierać od rodziców opłat za realizację 5 godzin podstawy programowej, a za każdą dodatkową godzinę - maksymalnie złotówkę. W efekcie przystąpią one do powszechnej rekrutacji, czyli na takich samych zasadach, jak samorządowe placówki. W zamian będą otrzymywać 100 proc., a nie jak obecnie 75 proc. dofinansowania z budżetu gminy.
Z prawa do bezpłatnego dowozu nie skorzystają jednak dzieci opiekunów, którzy zapisali je do prywatnych przedszkoli, które otrzymują z gminy 75 proc. dotacji i nie zrealizują bezpłatnej podstawy programowej.
- Biuro Analiz Sejmowych powinno wydać opinię, czy można tak różnicować przedszkolaków. Z punktu widzenia rodzica i ucznia, jeśli te rozwiązania wejdą w życie, naruszona zostanie równość ich praw - mówi Lech Sprawka, poseł klubu PiS.
Konstytucjonaliści również mają zastrzeżenia do tego pomysłu.
- Zasady funkcjonowania przedszkoli nie powinny nikogo wykluczać z możliwości opieki - potwierdza dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Dodaje, że projektodawca powinien tak przygotować przepisy, aby nie były one dyskryminujące dla żadnych z opiekunów.
4,6 mln uczniów uczęszcza do szkół
Artur Radwan
II czytanie w Sejmie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu