Dziennik Gazeta Prawana logo

Połowa trzylatków bez szans na przedszkole

28 czerwca 2018

Wskutek reformy edukacji nie wszystkie najmłodsze dzieci są uczone

Rząd przy każdej nadarzającej się okazji zapewnia, że priorytetowo traktuje politykę prorodzinną. Planuje wydłużenie urlopów macierzyńskich, ułatwienia dla matek powracających na rynek pracy. Deklaruje także tworzenie nowych miejsc w żłobkach i przedszkolach. Jak jednak wynika ze statystyk, to ostatnie kiepsko mu wychodzi. Dane, jakie na prośbę DGP przygotował resort edukacji, jasno dowodzą, że obecnie do przedszkoli uczęszcza zaledwie 54,2 proc. wszystkich trzylatków - to zaledwie o 1 pkt proc. więcej niż w roku szkolnym 2011/2012.

Plasuje nas to w ogonie Europy, jeżeli chodzi o liczbę maluchów, które rozpoczęły edukację. Z raportu "Education at a Glance 2012" przygotowanego przez OECD wynika, że w Wielkiej Brytanii, Belgii, we Francji czy w Norwegii do przedszkoli chodzi ponad 90 proc. trzylatków. Polska chce osiągnąć podobny poziom w 2016 r., jednak przy obecnym tempie nie ma na to szans. Plan może się powieść tylko pod jednym warunkiem - że sześciolatki w końcu pójdą do pierwszych klas i tym samym zwolnią miejsca w publicznych przedszkolach dla trzylatków.

Na razie jednak w niektórych województwach liczba edukowanych maluchów wręcz maleje. Tak jest np. w Opolskiem, gdzie do przedszkoli poszło 5,5 tys. dzieci. Tymczasem we wrześniu 2011 r. było ich prawie 6,2 tys. Podobnie jest w woj. zachodniopomorskim - w najmłodszych grupach jest o kilkaset dzieci mniej niż rok temu. Negatywną tendencję zanotowała również Małopolska - tu liczba dzieci w opiece przedszkolnej spadła z 18,9 do 18,6 tys.

Samorządy tłumaczą spadkowy trend identycznie.

- Przedszkola nie są z gumy. W pierwszej kolejności musimy przyjmować 5- i 6-latki, bo to nasz ustawowy obowiązek. Siłą rzeczy dla najmłodszych nie wystarcza miejsc - mówią zgodnie. Trzylatki dostały rykoszetem w związku z niepowodzeniem reformy obniżenia wieku szkolnego. Ministerstwo Edukacji liczyło, że już w roku 2013/2014 wszystkie sześciolatki zasiądą w szkolnych ławach, dzięki czemu powstaną miejsca dla najmłodszych. Reformę jednak przesunięto, a rodzicom dano wolną rękę w decydowaniu o tym, gdzie posłać dzieci. A ci wybrali przedszkola - w tym roku aż 83 proc. sześciolatków rodzice skierowali tu, a nie do pierwszych klas.

Zdaniem resortu edukacji sytuacja i tak nie jest najgorsza, bo liczba najmłodszych dzieci objętych edukacją przedszkolną zwiększyła się rok do roku o ponad 6 tys.

- Od 2006 r. liczba trzyletnich przedszkolaków podwoiła się - zaznacza Paulina Klimek, rzecznik MEN. I dodaje, że od 2014 r. gminy dostaną stałe dofinansowanie na edukację przedszkolną z budżetu państwa. Teoretycznie w roku 2014/2015, gdy sześciolatki w końcu pójdą do szkół, problem zostanie rozwiązany, bo pojawią się nowe miejsca. W pierwszej kolejności zajmą je jednak czterolatki.

Ponadto, jak twierdzi Marek Olszewski ze Związku Gmin Wiejskich, w 2014 r. pod nawałem pierwszoklasistów niektóre samorządy będą przekształcać na pierwsze klasy oddziały przedszkolne.

@RY1@i02/2013/006/i02.2013.006.00000010c.801.jpg@RY2@

Witold Rozbicki/REPORTER

Premier Tusk chętnie odwiedza dzieci w przedszkolach, ale rząd nie zapewnia maluchom pełnej opieki

Miejsc brakuje w całym kraju, ale zdaniem MEN sytuacja nie jest zła

Klara Klinger

klara.klinger@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.