Samorządowe spółki komunalne nie poprowadzą już szkoły
Edukacja
Związki zawodowe chcą zablokować jedną z kilku możliwości na pozbywanie się przez samorządy placówek oświatowych. Dotyczy to tych gmin, które decydują się na oddawanie szkół, przedszkoli czy żłobków spółkom komunalnym. Takie sytuacje miały miejsce m.in. w gminie Cieszanów (woj. podkarpackie), Środa Wielkopolska czy Biłgoraj.
Mechanizm jest prosty. Gmina może zakładać spółki do wykonywania zadań o charakterze użyteczności publicznej, których celem jest bieżące i nieprzerwane zaspokajanie zbiorowych potrzeb ludności w drodze świadczenia usług powszechnie dostępnych. Samorządowcy powoływali się na art. 58 ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (t.j. Dz.U. z 2004 r. nr 256, poz. 2572 ze zm.). Daje on możliwość zakładania takich placówek przez osoby fizyczne i prawne, które nie są jednostkami samorządu terytorialnego. Ich zdaniem spółka prawa handlowego utworzona przez gminę będzie również uprawniona do prowadzenia placówek oświatowych, ponieważ nie jest jednostką organizacyjną gminy.
Dzięki takiemu rozwiązaniu nie trzeba stosować Karty nauczyciela. Dla uczniów i rodziców nic się nie zmienia. Wciąż placówka jest publiczna i nieodpłatna. Nauczyciele muszą jednak pracować dłużej niż 18 godzin tygodniowego pensum i często za niższe wynagrodzenie.
- W ubiegłym tygodniu na spotkaniu z minister edukacji narodowej wystąpiliśmy z prośbą, aby w nowelizacji ustawy o systemie oświaty, która jest w Sejmie, wyeliminować z obrotu prawnego niekorzystne dla pedagogów interpretowanie przepisów - mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Według niego resort pozytywnie odniósł się do tego problemu.
Wysoki rangą urzędnik Ministerstwa Edukacji Narodowej potwierdził DGP, że jest zielone światło na wprowadzenie przepisu, że żadna ze spółek podległych gminie i nadzorowanych przez nią nie może w swojej działalności mieć możliwości prowadzenia szkół i przedszkoli. Najprawdopodobniej taką poprawkę zgłosi grupa posłów koalicji, a rząd ją poprze. Zakaz ten ma się więc znaleźć w projekcie nowelizacji ustawy o systemie oświaty, który dotyczy m.in. zmian związanych z ocenianiem uczniów.
W projekcie miałby być również przepis przejściowy, który obligowałby gminy z takimi spółkami do ich likwidacji i powrotu do pierwotnego stanu.
- Zmiana powinna pójść w przeciwnym kierunku, czyli ograniczenia przywilejów z Karty nauczyciela - oburza się Wojciech Ziętkowski, burmistrz Środy Wielkopolskiej.
On dzięki takiemu rozwiązaniu obniżył koszty funkcjonowania szkół o 1/3. W przedszkolach liczba dzieci od 2010 r. się podwoiła, a koszt ich prowadzenia pozostaje na poziomie sprzed czterech lat.
- Placówki utworzone przez spółki dłużej funkcjonują, jakość kształcenia jest zdecydowanie wyższa, a przecież o to chodzi rodzicom - dodaje.
Po wprowadzeniu takiego zakazu samorządom pozostanie tylko możliwość przekazywania szkół do 70 uczniów bez konieczności likwidacji stowarzyszeniom, np. rodziców, lub ich likwidacji i utworzenia na nowo placówki, ale zarządzanej już przez podmiot prywatny.
Artur Radwan
Projekt trafił do Sejmu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu