Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządowych nauczycieli trzeba oddelegować do prywatnych szkół

29 czerwca 2018

Trzy pytania

@RY1@i02/2014/239/i02.2014.239.18300060c.802.jpg@RY2@

Krystyna Mikołajczuk-Bohowicz wójt gminy Repki (woj. mazowieckie)

Oświatowe związki zawodowe są oburzone listem minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej do rodziców w sprawie przerwy świątecznej i obowiązkowej pracy nauczycieli w tym okresie. Czy panią też to bulwersuje?

Wręcz przeciwnie. Bardzo mnie cieszy, że wreszcie znalazł się minister, który upomina się o prawa rodziców i uczniów w szkole. Jej poprzednicy bali się cokolwiek zrobić, aby nie urazić Sławomira Broniarza, prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego. Minister przypominała w liście o obowiązkach nauczycieli i szkół, które są zapisane w przepisach. Oburzenie związków jest jakimś nieporozumieniem i niezrozumieniem służebnej roli nauczycieli wobec uczniów i rodziców. Jeden z opiekunów powiedział mi, że gdyby we wszystkie dni, kiedy dzieci mają dodatkowe wolne od zajęć, miał brać urlop i opiekować się synem, zabrakłoby mu tych 26 dni urlopu wypoczynkowego w roku, które gwarantuje mu etat. Nauczyciele nie mają się co oburzać, bo przecież oni co roku mają prawie 60 dni wolnego. Dlatego rodzice nie powinni ulegać presji dyrektorów szkół i podpisywać oświadczeń, że między świętami ich dzieci nie przyjdą do szkoły. Na podstawie takich zebranych informacji okazuje się, że w tym czasie wystarczy tylko jeden nauczyciel w placówce, albo co gorsze może być ona całkowicie zamknięta. A przecież dla pracujących rodziców to poważny problem, bo nie wszyscy mają możliwość zostawienia dzieci u dziadków.

Od kilku lat walczy pani o to, by nauczyciele po lekcjach nie uciekali do domu, tylko pracowali w szkole i byli dostępni dla rodziców. Z jakim skutkiem?

Nie jest to łatwe, bo nauczyciele na jakiekolwiek zmiany reagują alergicznie. Zaleciłam dyrektorom, aby wymogli na swoich pracownikach rzeczywiste realizowanie tych 40 godzin pracy. Nie mam narzędzi prawnych, aby nauczycieli do tego zmusić, ale mogę tego wymagać od szefów placówek. Nie mamy więc już takiej sytuacji, jak w poprzednich latach, że pedagog nie miał czasu na spotkanie z rodzicem w popołudniowych godzinach. Wiedzą, że muszą pracować też po zajęciach. Niestety, w wielu szkołach wciąż jest odmienna sytuacja.

Czy samorządy nie powinny wesprzeć pani minister i zachęcić dyrektorów szkół oraz pedagogów do pracy w czasie przerw świątecznych?

Część nauczycieli pracujących w szkołach samorządowych powinna przynajmniej na pewien czas zatrudnić się w prywatnych placówkach. Z pewnością doceniliby, jakie komfortowe warunki mają w tych zarządzanych przez gminy lub powiaty. Przecież w niepublicznych często pracuje się na umowach śmieciowych, np. zleceniach. Co więcej, kontrakty zawierane są na 10 miesięcy od września do końca czerwca. A za lipiec i sierpień nikt im już nie płaci. Muszą też pracować więcej niż 18 godzin lekcyjnych tygodniowo i często za niższe wynagrodzenie. Nie mają takich przywilejów, jak trzynastka czy trzyletni płatny urlop dla poratowania zdrowia. Samorządy powinny więc tak jak pani minister wystosować listy do mieszkańców, że szkoły są cały czas otwarte dla ich dzieci. A dyrektorów i nauczycieli namówić do tego, aby podczas przerw świątecznych organizowali zajęcia sportowe, teatrzyki czy ślizgawki pod okiem pedagogów. Szkoła, może z pominięciem części wakacji, powinna być otwarta dla uczniów i rodziców.

Rozmawiał Artur Radwan

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.