Są zasady obliczania funduszy na studentów
Szkolnictwo wyższe
Przy wyliczaniu pieniędzy na rok 2015 dla większości uczelni nie zmieni się stała przeniesienia, czyli to, jaki udział dotacji będzie zależeć od uzyskanego wsparcia w roku poprzednim. Wskaźnik ten nadal będzie ustalony na poziomie 0,65. Ulegnie on modyfikacji tylko w przypadku szkół artystycznych - wzrośnie do 0,70. Tak wynika z projektu rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego w sprawie sposobu podziału dotacji z budżetu państwa dla uczelni publicznych i niepublicznych. Ma wejść dzień po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.
Projekt modyfikuje czynniki, które będą brane pod uwagę przy wyliczaniu dotacji dla szkół wyższych. Przykładowo zakłada uwzględnienie w składniku badawczym również tego, że uczelnia realizuje projekty w ramach konsorcjum jako jego członek niebędący liderem. Pod uwagę będą również brane badania realizowane w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki oraz wszystkie projekty finansowane z programu ramowego w zakresie badań naukowych i innowacji (2014-2020) "Horyzont 2020".
Projektowane rozporządzenie przewiduje, że dotychczasowy składnik dostępności kadry uczelni publicznej zostanie zastąpiony proporcjonalnym rozwojem kształcenia. Od poprzedniego będzie on różnił się tym, że nie będą w nim uwzględniani studenci oraz doktoranci studiów niestacjonarnych.
Propozycja ministerstwa zakłada również wyodrębnienie dotacji dla uczelni wojskowych w zakresie kształcenia osób cywilnych. Te szkoły za pośrednictwem ministra nauki i szkolnictwa wyższego otrzymają też pieniądze na drugi i trzeci etap realizacji podwyżek wynagrodzeń dla pracowników cywilnych.
- Takie rozwiązanie pozwoli zachować odrębność środków przeznaczonych na zwiększenie wynagrodzeń, a tym samym spowoduje utrzymanie jej w kolejnych latach - wyjaśnia resort.
Zaproponowane przez resort nauki zmiany nie odpowiadają na postulaty środowiska. - Kształcenie w szkołach wyższych nie powinno być masowe. Zasady dotowania uczelni powinny iść w tym kierunku, aby jeszcze bardziej stawiać na jakość, a nie ilość - uważa mówi prof. Małgorzata Kowalska z Uniwersytetu w Białymstoku.
Dodaje, że bez zmiany finansowania uczelni, które obecnie nadal w dużej mierze zależy od liczby studentów, szkoły wyższe są skazane na rywalizowanie o kandydatów na studia za cenę jakości ich nauczania. To zjawisko potęguje dodatkowo niż demograficzny.
- Zatem algorytm wyliczania dotacji powinno się jeszcze bardziej uniezależniać od ich liczby. Ale też nie chodzi o to, aby doprowadzić do sytuacji dotowania uczelni, na których jest liczna akademików, a kształci się zaledwie kilka osób. Premiować powinno się je przede wszystkim za jakość - uzupełnia prof. Małgorzata Kowalska.
Urszula Mirowska-Łoskot
W trakcie konsultacji społecznych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu