Dziennik Gazeta Prawana logo

Część nauczycieli może być dyskryminowana

30 czerwca 2018

Oświata

Przekazywanie szkół przez gminy stowarzyszeniom lub ich likwidacja nie prowadzi do obniżenia jakości kształcenia. Niekorzystne skutki tych zmian ponoszą jednak nauczyciele, bo zarabiają mniej i pracują więcej. To wnioski z raportu Najwyższej Izby Kontroli, który został sporządzony na podstawie badań z lat 2008-2012 przeprowadzonych w 119 placówkach.

W wyniku likwidacji lub przekształcenia jednej szkoły skontrolowane gminy zaoszczędziły w pierwszym roku średnio 286 tys. zł. W kolejnych latach oszczędności były znacznie wyższe. W badanym okresie z likwidowanych szkół zwolniono 1179 pedagogów, którym w ramach odpraw wypłacono aż 7 mln zł (czyli średnio 6 tys. zł).

NIK wskazuje, że blisko 40 proc. zwolnionych nauczycieli podjęło pracę w szkołach gminnych przejmujących uczniów. Dalszych 19 proc. znalazło zatrudnienie w placówkach tworzonych na miejscu dotychczasowych (np. stowarzyszeniowych).

Kontrolerzy podkreślają, że korzyści finansowe gmin z likwidacji szkół są osiągane kosztem pogorszenia pozycji ekonomicznej części nauczycieli. Dla grupy, która znalazła pracę w szkołach przejmujących uczniów, nic się nie zmieniło. Jednak ci pedagodzy, których zatrudniono w nowo utworzonych szkołach, stracili przywileje dotyczące warunków zatrudnienia i płacy wynikające z Karty Nauczyciela. W efekcie dochodzi do zróżnicowania statusu pedagogów pracujących w tej samej gminie. Jak wynika z ustaleń NIK, we wszystkich nowych placówkach nauczyciele pracowali średnio 23 godziny tygodniowo, czyli o 5 godzin więcej niż w gminnych szkołach, a ich wynagrodzenie wynosiło średnio 60 proc. (30-96 proc.) wcześniejszych zarobków.

- Kontrolerzy potwierdzili, że dochodzi do dyskryminacji płacowej na terenie tego samego samorządu, w którym np. dla jednej szkoły podstawowej organem prowadzącym jest gmina, a dla drugiej - stowarzyszenie - podkreśla Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Prawnicy mają jednak wątpliwości, czy można stawiać takie zarzuty.

- Mamy do czynienia z dwoma różnymi podmiotami po stronie pracodawcy. Trudno mówić o dyskryminacji płacowej, jeśli porównywalibyśmy np. zarobki pracownika PZU z inną firmą ubezpieczeniową. Z drugiej jednak strony pieniądze na wynagrodzenia trafiają pośrednio w obu przypadkach z subwencji oświatowej, więc nauczyciel ze szkoły stowarzyszeniowej mógłby próbować walczyć o podwyżkę lub obniżenie wymiaru zajęć przed sądem pracy - uważa dr Magdalena Zwolińska, adwokat z kancelarii DLA Piper Wiater sp.k.

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.