Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Doskonali cyfrowi humaniści z instytutów technologicznych

28 czerwca 2018

Ekonomia i zarządzanie to najczęściej spotykany na amerykańskich politechnikach kierunek nietechniczny

Od kilku lat w Stanach Zjednoczonych furorę robi określenie digital humanities. Jest to zbiorcze określenie interdyscyplinarnej nauki, która polega na zastosowaniu metod i narzędzi znanych z informatyki do analizy problemów z zakresu humanistyki. Narodowa Fundacja Humanistyki, agencja federalna w USA zajmująca się finansowaniem badań w naukach humanistycznych, już w 2008 r. rozpoczęła program grantowy skierowany do digital humanities, co wskazywałoby, że nie jest to tylko przejściowa moda.

To eklektyczne podejście do łączenia dość odległych dziedzin wynika z tego, że w Stanach niektóre uczelnie techniczne utrzymują wydziały humanistyczne (chociaż trwa tam dyskusja na temat kondycji humanistyki jako takiej i perspektyw zatrudnienia po takich kierunkach). Nie wszędzie jednak prowadzą one osobne kierunki studiów. Dla przykładu filozofię na Georgia Tech można zaliczyć tylko jako kurs, ale można ją ukończyć jako kierunek na prestiżowych Massachusetts Institute of Technology czy California Institue of Technology. Najczęściej jednak spotykanym nietechnicznym kierunkiem na politechnikach są ekonomia i zarządzanie. MIT ma nawet poświęconą temu osobną szkołę, prestiżową MIT Sloan School of Management.

Zachodnie politechniki, zwłaszcza te mniejsze, traktują własne wydziały humanistyczne przede wszystkim jako rezerwuar kadry do prowadzenia takich zajęć na kierunkach technicznych. Na Politechnice Federalnej w Zurychu inżynierowie na niektórych kierunkach muszą zaliczyć przedmioty humanistyczne. Oprócz tego dostępne są, choć w ograniczonym zakresie, takie kierunki jak "zarządzanie, technologia i ekonomia". Magisterkę można na przykład napisać z "historii i filozofii wiedzy".

Utrzymywanie humanistów na politechnikach to także kwestia tego, że biznes potrzebuje ludzi działających na styku humanistyki i technologii. O potrzebie takich specjalistów najszybciej przekonali się przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej.

Nikt nie rozumiał tego lepiej niż Steve Jobs. Do Apple ściągnął specjalistę od neuronauki już w 1978 r. Był nim Bill Atkinson, który wymyślił m.in. pasek menu. Po nim byli następni specjaliści od interfejsu, czyli sposobu, w jaki obsługujemy programy - Joy Mountford, psycholożka z doświadczeniem w projektowaniu symulatorów myśliwskich, odpowiedzialna za odtwarzacz filmów QuickTime, a także Cordell Ratzlaff, który odpowiadał za interfejs systemu operacyjnego Mac OS na komputerach Applea aż do wersji X.

Biorąc pod uwagę, że ściągnięcie humanistów do Applea faktycznie przełożyło się na opinię urządzeń łatwych w użyciu, wkrótce inne firmy technologiczne także po nich sięgnęły. Obecnie nie sposób sobie wyobrazić firmy technologicznej bez człowieka odpowiedzialnego za interfejs. Najwięksi i najlepsi angażują humanistów do prac nawet przy instrukcjach obsługi, które do dzisiaj są bardzo często niezbyt przyjazne dla użytkownika.

Wojsko otwiera pedagogikę i stosunki międzynarodowe

Eksperyment z wprowadzeniem humanistycznych kierunków na uczelniach technicznych prowadziły również w Polsce pod koniec lat 90. szkoły oficerskie. W niektórych z nich pojawiły się wówczas wydziały pedagogiczne. Kształcono na nich przyszłych dowódców. Po okresie PRL taka decyzja była rewolucją. Wyższe szkoły oficerskie do tej pory kształciły inżynierów, którym nadawano stopnie podporucznika. Na egzaminach wstępnych od dekad zdawano fizykę i matematykę. Teraz pojawiły się historia, język obcy i wiedza o społeczeństwie. Cel eksperymentu był jasny: chodziło o "deregulację" kariery wojskowej. Otwarcie jej dla humanistów, którzy mieli zadatki na doskonałych dowódców. Tym bardziej że standardem w armiach zachodnich było kształcenie oficerów w akademiach na kierunkach bliskich naukom społecznym.

To nie był koniec rewolucji. Pod koniec lat 90. w akademiach wojskowych wprowadzono studia magisterskie dla cywilów. W Akademii Marynarki Wojennej pojawiły się np. stosunki międzynarodowe. Również wspomniana wcześniej pedagogika. Dziś Akademia Marynarki Wojennej ma nawet swój Wydział Nauk Humanistycznych i Społecznych. Jeden z instytutów prowadzi specjalności: wychowanie obronne i resocjalizację, edukację dla bezpieczeństwa oraz pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą. Jak twierdzą władze uczelni: "fakultety są odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie na wysoce wykwalifikowanych pracowników posiadających z jednej strony kompetencje pedagogiczne, z drugiej zorientowanych w kwestiach bezpieczeństwa oraz resocjalizacji". Cywilów wpuszczono również na elitarny WAT - Wojskową Akademię Techniczną.

aw

Jakub Kapiszewski

jakub.kapiszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.