Pieniądze na badania na równych zasadach
Szkolnictwo wyższe
Status młodego naukowca powinien zależeć od stażu, a nie wieku - twierdzą badacze. Takie wnioski pojawiły się w trakcie obrad sejmowej podkomisji ds. nauki i szkolnictwa wyższego. Od wspomnianego stażu zależy okres ubiegania się o pieniądze na badania.
- Kryterium powinien być staż nieprzekraczający 7 lat. Okres ten powinien być przedłużany o urlop macierzyński, opiekę nad dzieckiem czy urlopy spowodowane chorobą - mówi Karolina Czernecka, wiceprzewodnicząca Rady Młodych Naukowców (RMN).
Wyjaśnia, że obecnie w projekcie nowelizacji ustawy o zasadach finansowania nauki, nad którą pracuje Sejm, znajdują się dwie definicje młodego naukowca. Pierwsza wskazuje, że to osoba prowadzącą działalność badawczo-rozwojową, która nie ukończyła 35. roku życia do dnia złożenia wniosku o przyznanie środków finansowych na naukę. Druga mówi o osobach rozpoczynających karierę naukową i w tym wypadku liczy się nie wiek, ale pięcioletni staż pracy naukowej. Te definicje przy określaniu osób uprawnionych do grantów badawczych będzie można stosować równolegle albo wymiennie.
- Chcemy wyraźnie oddzielić prawo do statusu młodego naukowca od wieku. Młodym naukowcem może być też osoba, która ma 50 lat, ale niedawno rozpoczęła pracę badawczą. Nie widzimy uzasadnienia do wprowadzania dwóch definicji - wskazuje Karolina Czarnecka.
Jeśli jednak rząd nie będzie chciał zrezygnować z kryterium 35 lat, RMN wnioskuje też, aby dzienna data urodzin nie obowiązywała przy określaniu, czy osoba może zdobyć wspomniany status. O tym powinien decydować rocznik.
Ministrowo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przychyliło się do części zaproponowanych przez RMN zmian.
- Potrzebne są dwie definicje, ponieważ niektóre programy i wsparcie przeznaczone jest dla osób w młodym wieku - wyjaśnia prof. Marek Ratajczak, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.
Dodaje, że uzasadnione jest wprowadzenie kryterium rocznika, a nie daty, oraz przedłużenie z pięciu do siedmiu lat okresu, w którym ktoś ma status młodego naukowca. Resort nauki już przychylił się do propozycji, aby urlop macierzyński wydłużał okres ubiegania się o pieniądze na badania.
W trakcie obrad podkomisji wskazywano również na problemy doktorantów.
- Wiele osób te studia rozpoczyna, a niewiele kończy. W ich trakcie doktoranci są traktowani jak pracownicy, prowadzą badania oraz zajęcia dydaktyczne ze studentami w wymiarze od 10 do 90 godzin zajęć rocznie. Nie mają jednak z tego tytułu gratyfikacji, które przysługują osobom zatrudnionym na uczelni - podkreśla Marcin Dokowicz, członek zarządu Krajowej Reprezentacji Doktorantów (KRD).
W walce o stypendia, które często są jedynym źródłem dochodu doktorantów, masowo produkują publikacje naukowe czy organizują nie do końca przemyślane konferencje. Takie działania odbijają się negatywnie na jakości prac badawczych. KRD występuje o rozwiązanie tych problemów przez rząd, w tym m.in. o to, aby stypendia dla nich mogły być wypłacane dłużej niż przez cztery lata.
- Praktycznie wszędzie na świecie zdecydowanie się na karierę naukową nie wiąże się z jakimiś profitami finansowymi. To jest ryzyko osoby, która obiera taką ścieżkę zawodową - komentuje prof. Marek Ratajczak.
Urszula Mirowska-Łoskot
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu