Nasze gimnazjum w połowie jest fińskie, w połowie niemieckie
Reforma Handkego miała wyrównać szanse. Sprawiła jednak, że działają u nas równolegle dwa systemy edukacyjne
Profesor Roman Dolata z Instytutu Badań Edukacyjnych przez ostatnich kilka lat przyglądał się, jak różnicują się egzaminacyjne wyniki szkół. Zauważył, że w wiejskich gimnazjach na wynik ucznia jedynie w kilku procentach wpływa to, do której szkoły chodził i w jakiej gminie ta placówka się znajdowała. To nie zmieniło się od 2003 r., kiedy pierwszy rzut uczniów zdawał egzamin gimnazjalny. Większe, bo kilkunastoprocentowe różnice między szkołami dostrzegł w małych miastach. Tu także utrzymują się od lat na stałym poziomie. Zupełnie inaczej jest w dużych aglomeracjach. Tam nie dość, że różnice między szkołami tłumaczą aż 40 proc. wyników ucznia, to jeszcze trend pogłębił się w ciągu ostatnich 12 lat. Kiedy system startował, było to mniej niż 30 proc.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.