Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Szóste klasy wstrzymują oddech

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

EDUKACJA W szkole marazm. Nauczyciele nie wiedzą, jak uczyć, uczniowie stracili do nauki motywację. Nikt nie ma pewnych informacji o reformie

- W kontekście likwidacji gimnazjów uważam program szóstej klasy za absurd. U córki w klasie tematy są rozwleczone, byle tylko zapchać czas. Często zdarza się, że nauczyciele pozwalają dzieciom odrabiać prace domowe z innych przedmiotów - skarży się pan Michał, ojciec dwunastoletniej Marianny. - Na polskim i matematyce nauczyciele robią to, co już było, nieznacznie poszerzając zakres materiału - dodaje pani Agnieszka. - U nas program jest realizowany normalnie, ale odczuwalne są zniechęcenie, brak motywacji i rozczarowanie - relacjonuje pani Iwona. Choć reforma edukacji na razie istnieje jedynie jako projekt ustawy, już teraz realnie zmienia życie szkoły.

"Zaczynasz ostatni rok nauki w szkole podstawowej (...). Dwa ostatnie rozdziały są poświęcone tylko powtórzeniu i utrwaleniu wiadomości, co pomoże ci przygotować się do sprawdzianu po szkole podstawowej, a także do nauki w gimnazjum" - tak zaczyna się podręcznik wydawnictwa WSiP do matematyki w szóstej klasie. - To tylko pokazuje, jak szybko wprowadzana jest reforma - mówi pani Renata, matka z Warszawy. - Nasze dzieci, jeszcze idąc do szóstej klasy, przeczytały, że zostaną gimnazjalistami. Teraz czekają na to, co się z nimi stanie. Pewności przecież nie ma - skarży się.

Faktycznie, ustawa, która reformuje ustrój szkolny, by składał się m.in. z ośmioklasowej podstawówki i czteroletniego liceum, wciąż jest w przygotowaniu. W ubiegły wtorek przyjął ją rząd. Teraz czeka ją droga przez Sejm, Senat i podpis prezydenta. Ma się zakończyć w ekspresowym tempie - do końca grudnia.

Wciąż nie ma jednak nowych podstaw programowych, czyli rozkładu jazdy nauczania. - Pani minister zapowiadała, że będą gotowe jeszcze w sierpniu - przypomina prezes ZNP Sławomir Broniarz. Teraz termin ich prezentacji wyznaczono na koniec listopada.

Szkoły pozostają więc w zawieszeniu: z jednej strony z ministerstwa płyną sygnały, że mają pracować, tak jakby reforma już obowiązywała. Z drugiej nie ma do tego wystarczających wytycznych. - U córki w szkole nauka odbywa się normalnie: robią powtórkę plus program. Tak jakby miał być egzamin - relacjonuje pani Anna. - Ale czuje się niepewność jutra, z czego i czego będą się uczyć od września, czy nie będzie błędów w podręcznikach. A dzieci zadają trudne, często polityczne pytania - dodaje.

- Nauczyciele wreszcie mają więcej wolnego, mogliby wykorzystać czas na wycieczki, ciekawsze i bardziej urozmaicone lekcje. Nadal klepią jednak z podręcznika, który w dodatku za chwilę skończą - denerwuje się pan Michał.

Wielu pedagogów przyznaje, że sprawa nie jest prosta. - Cały czas słyszymy zapowiedzi minister, ale nie mamy niczego na papierze. A co, jeśli w grudniu okaże sie jednak, że ustawa nie zostanie przyjęta? Znów trzeba będzie wszystko odkręcać - ocenia jeden z pedagogów. Inni przyznają, że do gwałtownych ruchów zniechęcają ich samorządowcy, którzy także czekają na to, co ostatecznie stanie się z projektem. - Widzimy, że spadła motywacja uczniów. Do tej pory dużo dawał im test szóstoklasisty. Teraz, kiedy go nie będzie, zastanawiamy się, czy nie robić własnego, wewnątrzszkolnego egzaminu - dodaje inny nauczyciel.

Przeciwko reformie powstają kolejne strony w internecie, przybywa także szkół, w których rodzice protestują wobec zmian. Na wielu gimnazjach zawisły banery z hasłem "Nie likwidujcie naszej szkoły". Rodzice jednego z gimnazjów na warszawskim Mokotowie urządzili nawet pikietę w obronie placówki. Protesty organizuje też Związek Nauczycielstwa Polskiego. Miesiąc temu urządził wiece w 16 miastach wojewódzkich - na ulice wyszło kilkanaście tysięcy pedagogów, samorządowców i rodziców. Kolejne planowane są jeszcze w tym miesiącu. We wtorek związek skrzykuje rodziców, nauczycieli i samorządowców pod Sejm (tego dnia prawdopodobnie będzie się on zajmować projektem reformy). Na 19 listopada zwołuje natomiast ogólnopolską manifestację pracowników oświaty. Jej głównym postulatem będzie wycofanie się przez rząd z pomysłu zmian.

Reforma edukacji to na razie projekt, ale już zmienia życie szkoły

Anna Wittenberg

anna.wittenberg@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.