Jakie będą konsekwencje zmian dla systemu oświaty i dla nauczycieli
Czy nauczyciele powinni mieć zwiększone pensum?
Żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Pensum powinno być jednak w większym stopniu zróżnicowane. Nawet godziny karciane różnicowały nauczycieli szkół ponadgimnazjalnych od pozostałych. Nie powinno się podnosić pensum nauczycieli przedmiotów kluczowych, ale rozsądnie podnieść pensum nauczycieli przedmiotów nieweryfikowalnych egzaminami zewnętrznymi. Choćby dołożyć dwie godziny zajęć świetlicowych, rozwijających, uzupełniających, opiekuńczych. Powinno się także zmienić zasady przyznawania dodatku motywacyjnego, bo w wielu przypadkach funkcjonuje jak dodatek socjalny, po równo wszystkim.
Dyskusja o ewentualnym zróżnicowaniu pensum musi być ściśle powiązana ze zmianą systemu wynagradzania nauczycieli i znaczącym podniesieniem wynagrodzeń zasadniczych. W obecnej sytuacji nie jest możliwe uzyskanie akceptacji środowiska dla kolejnych tymczasowych rozwiązań. Oświatowe związki zawodowe zrzeszające nauczycieli domagają się podjęcia rokowań nad zmianą systemu wynagradzania nauczycieli.
Czy nauczyciele w ramach 40 godzin tygodniowej pracy w dalszym ciągu mogą być oddelegowani na dyżury świetlicowe (wcześniej tak robiła część gmin z godzin karcianych)?
Pod warunkiem że usankcjonowano by zwiększenie pensum w ustawie. Teraz istnieje rozdźwięk między art. 42 ust. 1 KN, zgodnie z którym czas pracy nauczyciela nie może w tygodniu przekroczyć 40 godzin, a ust. 3, określającym obowiązkowy wymiar godzin pracy dydaktycznej. Rozwiązywał to, choć pokracznie, zapis o godzinach karcianych zobowiązujący do prowadzenia m.in. opieki świetlicowej. Nauczyciel jest wychowawcą, nie szkodzi mu więc kontakt z uczniami swojej szkoły w sytuacji pracy świetlicowej nieobarczonej koniecznością oceniania.
Nie mogą być delegowani na dyżury świetlicowe, gdy chce się je potraktować jako godziny darmowej pracy. Oczywiście dyrektor szkoły mógłby zobowiązać nauczyciela do dodatkowej pracy w świetlicy, jednak powoduje to konieczność wypłacenia dodatkowego wynagrodzenia nauczycielowi. JST i dyrektorzy mają wystarczająco dużo czasu, aby zwiększyć liczbę etatów w świetlicach oraz odpowiednio zorganizować pakiet zajęć pozalekcyjnych oraz opieki nad uczniami.
Część gmin podejmuje uchwały, w których zobowiązuje nauczycieli do pracy w szkole do 40 godzin tygodniowo. Czy to jest właściwy kierunek?
Bo to pozorowanie dyscypliny pracy. Niektóre gminy wprowadziły obowiązek przebywania nauczycieli w szkole przez 40 godzin w tygodniu i przekonały się, że część z nich po 40 godzinach jeszcze do domu zabiera resztę klasówek, a części z nudów wyrósł mech na plecach. Większość szkół nie jest przygotowana do zorganizowania nauczycielom właściwych warunków pracy, więc lepiej niech pracują w domu. Poza tym okazałoby się, że np. nauczyciel zatrudniony na pełnym etacie (18 godzin pensum) musi przesiedzieć dodatkowo 22 godziny, a zatrudniony w zgodzie z kartą przez 27 godzin (mający 9 godzin ponadwymiarowych) - już tylko 13 godzin. Dalej matematyk czy wuefista musiałby dodatkowo przebywać w szkole przez 22 godziny, a bibliotekarz tylko 10. Znów wraca waga roli sprawczej dyrektora szkoły. Jeżeli świadomie i konsekwentnie rozłoży obowiązki, nie ma problemów z dyscypliną pracy.
Pensum nauczycieli przedmiotowców określone jest w Karcie nauczyciela. Żadna gmina w Polsce nie ma ustawowego upoważnienia do jego podniesienia. Takie uchwały gmin powinny być automatycznie uchylane przez właściwych wojewodów w ramach kontroli legalnościowej nad działalnością JST. Działania gmin w tym zakresie są prawnie nieskuteczne.
Czy likwidacja obowiązkowego wymiaru godzin karcianych była zasadna?
Było to szkodliwe dla systemu oświaty, nieudolne podniesienie pensum dydaktycznego, czyli liczby zajęć prowadzonych bezpośrednio z uczniami. Nauczyciel został zobowiązany do prowadzenia dwóch dodatkowych godzin zajęć, ale uczeń nie mógł być zmuszony do ich odbycia. By nie tolerować dwugodzinnego siedzenia nauczyciela w pustej sali, dyrektorzy posyłali ich do świetlicy. Przynajmniej miało to jakiś pożytek. Gdyby w to miejsce wprowadzić dołożenie do pensum dydaktycznego dwóch godzin opieki świetlicowej, rozwiązałoby to ten trudny problem. Dodatkowo godziny karciane obarczone były bezsensowną biurokracją, a ta psuje polską oświatę. A i bez tego rodzice i organy prowadzące wiedzą lepiej, która szkoła cieszy się renomą, a której praca wymaga korekty.
Samorządy i dyrektorzy szkół wykorzystywali darmowe godziny pracy nauczycieli do dalszych oszczędności w lokalnej oświacie. W wielu jednostkach samorządu terytorialnego (JST) zlikwidowano etaty wychowawców świetlicy lub wychowawców w internatach - zastępując je darmową pracą nauczycieli przedmiotowców. Nauczyciele byli jedyną grupą zawodową, którą ustawowo przymuszono do darmowej pracy. Przy okazji okazało się, że w wielu szkołach była to fikcja, gdyż to rozkład jazdy szkolnych autobusów dyktował rozkład zajęć. Tym samym uczniowie nie mogli skorzystać z oferty podniesienia swoich umiejętności.
Czy po zmianach nauczyciele powinni bezpłatnie prowadzić dodatkowe zajęcia z uczniami?
Powinni prowadzić, ale uznanie, że "bezpłatnie", jest bezzasadne! Przecież należy wypełnić różnicę między tygodniowym wymiarem zajęć dydaktycznych, np. 18, a wymiarem zatrudnienia, czyli 40 godzin. W każdej szkole są nauczyciele zaangażowani, prowadzący kółka przedmiotowe, przygotowujący akademie i uczniów na konkursy i olimpiady oraz tacy, dla których dzwonek i 18 godzin to koniec pracy tygodniowej. Tu wzrasta rola dyrektora, by wszystkich nauczycieli zrównać w obowiązkach, więc tym, którzy sami nie poczuwają się do wypełnienia swej normy zatrudnienia, wskazać takie możliwości. Nauczyciel jest także wychowawcą i taka też jest funkcja szkoły. Po to właśnie pensum dydaktyczne określone jest najczęściej w wymiarze połowy całego wymiaru etatu, by nauczyciel mógł pracować z uczniami zdolnymi, potrzebującymi pomocy oraz z rodzicami.
Likwidacja godzin karcianych powoduje, że każda godzina pracy nauczyciela powyżej obowiązkowego pensum jest pracą, którą należy potraktować jako pracę w godzinach ponadwymiarowych. Z prawnego punktu widzenia sprawa jest oczywista. Era niewolnictwa się kończy, także w polskiej oświacie.
@RY1@i02/2016/092/i02.2016.092.18300160d.803.jpg@RY2@
Tadeusz Kołacz
zastępca burmistrza Chrzanowa, były naczelnik wydziału oświaty
@RY1@i02/2016/092/i02.2016.092.18300160d.804.jpg@RY2@
Sławomir Wittkowicz
szef branży nauki, oświaty i kultury w Forum Związków Zawodowych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu