Dziennik Gazeta Prawana logo

Pięć lat na rewolucję w nauce

28 czerwca 2018

WYWIAD PIOTR DARDZIŃSKI Uczelnie nie powinny być wieżami z kości słoniowej, ale miejscem spotkania i wymiany wiedzy. Zmienić trzeba też system prowadzenia zajęć ze studentami, bo jest zbyt konserwatywny

Wiele mówi się o innowacyjności. Tymczasem pod tym względem w różnych rankingach wypadamy słabo. Ile potrzeba lat, aby Polska stała się innowacyjna?

Najpierw chcemy stworzyć warunki, w których łatwiejsze będzie spotkanie środowisk nauki i biznesu. To jest podstawą innowacyjnej gospodarki. Nie ma tu cudownych rozwiązań, a potrzebna jest raczej systematyczna i cierpliwa praca. Żeby zobaczyć jej wyraźne efekty, potrzebujemy około pięciu lat. Mamy duży potencjał, trzeba go tylko wykorzystać, musimy korzystać z doświadczeń innych, ale nie chodzi o to, by Polska stała się drugą Ameryką, ale by znalazła sposoby działania dostosowane do naszych warunków i kultury, wtedy zmieni się też nasza pozycja w rankingach.

Proponują państwo zachęty podatkowe dla przedsiębiorców, które skłonią ich do inwestowania w badania naukowe. Czy to rozwiąże problem niskiej innowacyjności polskiej gospodarki?

Niższe obciążenia podatkowe dla tych, którzy inwestują w badania, to ważny element polityki gospodarczej. Oczywiście nie rozwiązuje to wszystkich problemów, przedsiębiorcy muszą widzieć strategiczny sens w badaniach, a nie traktować ich jedynie jako kolejnego sposobu na optymalizacje podatkowe. Kapitału przeznaczonego na innowacje jest już sporo, żeby te środki mogły być skutecznie pomnażane. Potrzebujemy zmian prawnych szczególnie wzmacniających tych, którzy rozpoczynają działalność badawczo-rozwojową i chcą wprowadzić na rynek innowacyjne rozwiązania. Dlatego w ramach rządowej rady ds. innowacji w szybkim tempie przygotowaliśmy małą ustawę o innowacyjności, która pomóc ma właśnie takim przedsiębiorcom, w tym start-upom.

Jak?

Po pierwsze, podwyższamy poziom odpisów, dzięki czemu innowacyjni przedsiębiorcy będą płacić niższe podatki. Skorzystają na tym zarówno duże, jak i małe i średnie przedsiębiorstwa, jednak nasz projekt preferuje tę drugą grupę. Wprowadzamy dla jej przedstawicieli możliwość odpisania od podatku 50 proc. kosztów działalności badawczo-rozwojowej. Po drugie, wydłużamy z 3 do 6 lat okres, w którym korzystać można z odpisów. Po trzecie, proponujemy mechanizm zwrotu gotówkowego. To rozwiązanie szczególnie interesujące dla start-upów, które często na początku mają problem z utrzymaniem płynności finansowej. Znajdują się one w paradoksalnej sytuacji: poniosły koszty działalności badawczo-rozwojowej, nie mają jeszcze zysków i w efekcie nie mają od czego odliczyć kosztów. Proponujemy, by część poniesionych kosztów uznać za nadpłatę podatku, która w efekcie wróci do tych podmiotów w formie zwrotu gotówkowego.

Cały czas mówi pan o firmach, a co z uczelniami? Czy one też mogą liczyć na korzyści?

Tak, i to nie tylko uczelnie, lecz także, szerzej mówiąc, świat naukowy. Jako przykład mogę podać zwolnienie z podatku CIT objęcia udziałów w spółce w zamian za własność intelektualną wniesioną przez uczelnię bądź naukowca. W dotychczasowym stanie prawnym ten przepis był przewidziany tylko na dwa lata i wygasłby w przyszłym roku. Chcemy, by miał on charakter bezterminowy. Jeszcze jedna rzecz, z której skorzystają uczelnie, to kwestia zniesienia mozolnego obowiązku biurokratycznego związanego z uwłaszczeniem naukowców. Obecnie jest tak, że bez względu na to, czy naukowiec jest zainteresowany komercjalizacją badań, czy nie, musi zgłosić własność intelektualną do uczelni. Ta uruchamia żmudną procedurę oceny potencjału komercjalizacyjnego i decyzji, czy uczelnia chce zachować prawo o tej własności, czy oddaje je badaczowi. Obecnie w 99 proc. przypadków naukowcy i tak nie korzystają z prawa do komercjalizacji, zainteresowanych nią jest zaledwie 1 proc. Dlatego proponujemy odwrócić to rozwiązanie. Tylko w przypadku naukowców, którzy wyrażą zainteresowanie komercjalizacją swoich wynalazków, uczelnia będzie oceniała, czy chce mieć do nich prawo. W pozostałych przypadkach będą one przypisane automatycznie uczelni bez przeprowadzania tej całej procedury. Każdy zainteresowany naukowiec będzie więc mógł szybko uzyskać decyzję o przejęciu praw intelektualnych, a uczelnie nie będą zajmować się biurokracją. Chcemy wzmocnić pozycję naukowców i zachęcić ich do badań z wdrożeniowym potencjałem, dlatego proponujemy, aby prawo do zysków z komercjalizacji przysługiwało naukowcom bezterminowo, a nie tylko przez pięć lat jak jest obecnie.

Nad czym państwo jeszcze pracują?

Mała ustawa o innowacyjności to nie koniec naszych propozycji. To szybka zmiana i wyraźny sygnał, jakie są nasze priorytety i jak polityka innowacyjna ma wspierać program gospodarczy. Mamy świadomość, że jest jeszcze bardzo dużo do zmiany, i wiemy, że nie powinny być one robione bez współpracy z tymi, których będą one dotyczyły. Od dwóch tygodni prowadzimy szerokie konsultacje. Na stronach internetowych ośmiu ministerstw pod hasłem Biała Księga Innowacyjności można wypełnić prosty formularz i zgłosić, jakiego rodzaju barierę spotkali przedsiębiorcy w swej innowacyjnej działalności. Problemy będziemy zbierać do 15 kwietnia 2016 r. Potem przeprowadzimy rozmowy z środowiskami naukowców, inwestorów i pod koniec czerwca zaprezentujemy nasze dalsze propozycje zmian prawnych. Na tej podstawie przygotujemy nową, systemową ustawę o innowacyjności.

Ale jak uruchomić aktywność po stronie naukowców?

Trzeba pokazywać tych, którzy już to robią, jak na przykład prof. Tadeusz Uhl z AGH, i im nie przeszkadzać. Trzeba też wspierać uczelnie, które mogą być przykładem dobrych praktyk, jak na przykład Politechnika Wrocławska. Po prostu rozwijać i wspierać to, co jest i zachęcać resztę, by korzystała z dobrych przykładów. Na uczelniach i w instytutach badawczych potrzebujemy więcej kreatywności niż biurokracji, a kreatywności trzeba uczyć już na studiach. Potrzebujemy innowacyjnej dydaktyki, w którą, tam gdzie to możliwe, zaangażowani powinni być praktycy. Obecnie mamy zbyt konserwatywny system prowadzenia zajęć, który koncentruje się na wykładach, prezentacjach opartych na odtwarzaniu, a nie tworzeniu i samodzielnej pracy studentów. Będziemy promować innowacyjną dydaktykę i ogłaszać konkursy na granty dla tych, którzy ją wprowadzają. Chcemy zachęcać i mobilizować uczelnie do dynamicznej zmiany. Moim zdaniem kluczem do sukcesu jest kształcenie projektowe, czyli kończące się konkretną pracą stworzoną przez studenta lub jeszcze lepiej przez zespół studencki. Ponadto chcemy nie tylko wykształcić nowe pokolenie naukowców, lecz także zachęcić do tego, aby nauczyciele akademiccy chętniej angażowali się w prace badawcze. Dlatego proponujemy, aby już od roku akademickiego 2016/2017 stopnie naukowe można było uzyskiwać za wdrożenia. Naszym celem jest nie tylko zmotywowanie studentów i naukowców, lecz także uczelni. Tutaj dobrym narzędziem jest parametryzacja.

Najbliższa ocena parametryczna jednostek naukowych ma odbyć się już w przyszłym roku. Czy zmienią państwo obecne kryteria?

Nie chcemy zaskakiwać ich zmianą kryteriów. Dlatego przyszłoroczna ocena będzie prowadzona zgodnie z zasadami już ustalonymi. Ale jeszcze w tym roku wypracujemy nowe, które będą obowiązywać w 2021 r.

Co trzeba zmienić?

Uczelnie nie powinny być wieżami z kości słoniowej, ale miejscem spotkania i wymiany wiedzy oraz doświadczeń. Wyższą ocenę powinny więc otrzymywać te jednostki, które nie tylko utrzymują odpowiedni poziom dydaktyki i badań, lecz także są zdolne do współpracy z otoczeniem, to znaczy potrafią wykorzystać swoją wiedzę do zmieniania na lepsze naszego życia, zarówno w wymiarze lokalnym, państwowym, jak i globalnym. Stąd mocniejszy powinien być akcent na wdrożenia nie tylko technologiczne, lecz także społeczne.

A co z instytutami badawczymi? Obecnie często utrzymują się one nie z badań, ale z wynajmu sal.

To rzeczywiście problem. Nie należy jednak w tym przypadku przesadzać z generalizowaniem. Są też przykłady bardzo dobrze funkcjonujących instytutów, które realizują zaawansowane badania i potrafią współpracować z gospodarką. Jest ich jednak za mało, zmiany wymaga cały system. W MNiSW przygotowywane są propozycje nowych rozwiązań, w ciągu dwóch miesięcy powinny być one przedstawione do konsultacji.

Na czym będą one polegały?

Nie chciałbym w tym momencie spekulować, jakie rozwiązania mogą się pojawić. Co do zasady instytuty powinny być zdolne do odpowiadania na współczesne wyzwania i wspierać państwo w dążeniu do realizacji strategicznych celów.

@RY1@i02/2016/064/i02.2016.064.18300100a.802.jpg@RY2@

FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Piotr Dardziński, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego

Rozmawiała Urszula Mirowska-Łoskot

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.